W trzech spotkaniach Ligi Sagres padły dwa remisy i zwycięstwo Sportingu Lizbona. Czy w niedzielnych meczach ujrzymy więcej emocji?
Pacos pewnie pokonuję Estrelę 2:0
W pierwszym spotkaniu 25. kolejki ligi portugalskiej 11. Pacos Ferreira pewnie pokonał sąsiadującą w tabeli Estrelę Amadorę. Mecz można uznać za wyjątkowo łagodny, gdyż sędzia zawodów pokazał jedynie jeden żółty kartonik. Drużyna gości zwyciężyła po golach Fernando Alexandre (gol samobójczy) i niekonwencjonalnym uderzeniu Rui Migela – byłego gracza Zagłębia Lubin.
Remis w walce o Ligę Europejską
Drugie spotkanie to pojedynek kolejnych sąsiadów w tabeli – Nacionalu Madeira i Sportingu Braga. Od początku meczu na boisku dominowali goście, czego dowodem był gol – co prawda z rzutu karnego – Luisa Augiara. W 35. minucie w polu karnym Alonso nieprzepisowo powstrzymywał szarżującego brazylijskiego pomocnika gości, Alana, za co został ukarany żółtą kartką. W drugiej połowie zespół Nacionalu pokazał się z o wiele lepszej strony i to on zdominował pierwsze minuty drugiej części spotkania. W 61. minucie pięknym strzałem przy słupku popisał się grający z numerem 18 napastnik Nene i na Estadio da Madera wszystko zaczynało się od początku. W 71. minucie drugą żóltą kartkę – tym razem za niesportowe zachowanie – ujrzał Alonso i do końca zespół Nacionalu musiał grac w osłabieniu. Mimo takiej przewagi Braga nie potrafiła udokumentować swej lepszej gry w końcówce meczu. Oburzenie wśród zawodników wywołała decyzja sędziego, który nie uznał gola dla gości, choć, jak wykazały powtórki, całkiem słusznie, gdyż został on zdobyty ze spalonego.
Wicelider zwycięża na wyjeździe
Zespół Sportingu Lizbona dopiero w ostatnich 10 minutach spotkania z Vitorią Giumares zapewnił sobie ważne trzy punkty. 11. minut po wznowieniu gry niespodziewanie gracze gospodarzy zdobyli bramkę. Wspaniałym strzałem głową popisał się Roberto, pewnie pokonując bramkarza gości. Już 10 minut później Paul Bento zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę i na placu gry ujrzeliśmy Heldera Postigę. W 81. minucie po pięknym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Derlei umieścił piłkę w siatce gospodarzy. Jak się okazało, bramkarz Vitorii już w 89. minucie musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki, a strzelcem gola został Liedson, który wzorowo wykończył podanie partnera z ataku, wspomnianego już Derleia.










