Dziewiąta kolejka Ligi Sagres obyła się bez niespodzianek. W meczach, które nie zakończyły się bezbramkowymi remisami, wygrywali faworyci. Mecz Estreli Amadora z FC Porto został przełożony, gdyż „Smoki” chcą się lepiej przygotować do meczu w Lidze Mistrzów.
Rio Ave – Leixoes 1:2
0:1 Wesley 36′
1:1 Rogerio Matias 45′
1:2 China 68′
W tym meczu chyba faworyta nie trzeba przedstawiać, bo każdy, kto choć trochę orientuje się w obecnych realiach Ligi Sagres, wie, że była nim ekipa gości z Matosinhos. Podopieczni Jose Moty nie grają może efektownie, ale piekielnie skutecznie. Tak też było w piątek. Na Estadio do Rio Ave FC pierwszy gol padł po ponad półgodzinie gry, a strzelił go jeden z czołowych strzelców ligi, Brazylijczyk Wesley, którym ponoć interesuje się sam Gordon Strachan, szkoleniowiec Celticu Glasgow. Jeszcze przed przerwą gospodarze doprowadzili do wyrównania za sprawą Rogeria Matiasa.
Po przerwie mecz się zaostrzył. Co ciekawe, to piłkarze Leixoes złapali w tym meczu więcej żółtych kartoników, za to już w doliczonym czasie gry zawodnik Rio Ave, Mateus, musiał zejść z boiska za czerwoną kartkę. Kończąc, w 68 minucie Bruno China zdobył bramkę dającą prowadzenie Leixoes i tym samym ustalił wynik meczu.
Maritimo – Sporting Braga 0:0
Typowy mecz drużyn środka tabeli. Powiedzenie o tym meczu, że był przeciętny, to dość delikatne stwierdzenie. Nie było bramek, a i sytuacji do ich strzelenia mieliśmy niewiele. Niestety, znów na boisko w barwach Bragi nie wyszedł Paweł Kieszek, który chyba musi się pogodzić z rolą zmiennika Eduarda Carvalha.
Naval – Sporting Lizbona 0:1
0:1 Liedson 14′
Gdy już w 14. minucie Liedson strzelił bramkę dającą Sportingowi prowadzenie, wydawać by się mogło, że wynik będzie znacznie wyższy. Tak się jednak nie stało. Jak na ligę portugalską naszpikowany gwiazdami Sporting nie dał rady choćby ponownie pokonać golkipera przeciętnego Naval, Francuza Romualda Peisera. Momentami ataki gości były wręcz rozpaczliwe. Nawet czerwone kartki, jakie obejrzeli zawodnicy gości, Derlei i Marco Caneira, nie sprawiły, że gospodarze byli w stanie choćby doprowadzić do wyrównania.
Nacional – Trofense 1:0
1:0 Luis Alberto 23′
Ciekawostka przyrodnicza – Nacional stracił jednego zawodnika szybciej niż strzelił bramkę. Już w 14. minucie czerwoną kartkę (za drugą żółtą!) obejrzał Juninho. Wydawałoby się, że grające nieco lepiej niż na początku sezonu Trofense wykorzysta tę sytuację. To jednak liderzy obecnego sezonu pierwsi strzelili bramkę – jak się później okazało, jedyną w całym meczu. Zwycięstwo dało ekipie z Madery awans na 3. pozycję w tabeli ligowej, za Leixoes i Benfiką.
Vitoria Guimaraes – P. Ferreira 0:0
Kolejny mecz z cyklu tych, gdzie mamy więcej kartek niż bramek. Cosme Machado pokazał ich aż osiem żółtych i jedną czerwoną; tę ostatnią obejrzał w 77. minucie pomocnik gospodarzy – Moreno. Najlepiej szybko zapomnijmy o tym meczu, czego zresztą życzę również zawodnikom obu ekip.










