Ruszyła! Po kilku tygodniach wpatrywania się w sufit/ścianę/okno wreszcie człowiek poczuł, że życie ma sens. Ekstraklasa. Osiem z dwustu dziewięćdziesięciu sześciu spotkań naszej ukochanej ligi w sezonie 2015/2016 już za nami, pora więc na pierwsze wnioski. Jeśli nie chcecie ominąć niczego istotnego, co miało miejsce w pierwszej kolejce, zapraszamy do lektury!
1) Wisła i Górnik nadrobili straty

Mecz w Krakowie miał być próbą dla nowej linii pomocy krakowian. Jak pokazało to pierwsze ligowe spotkanie, przed nimi jeszcze dużo roboty, a potrzebne im jest przede wszystkim zgranie, które z pewnością przyjdzie z biegiem czasu. Wisła zagrała słabo. O ile można powiedzieć, że pierwsza połowa była wyrównana, o tyle druga była całkowicie pod dyktando Górnika. Krakowianie mogą mówić o sporym szczęściu, bo nie dość, że swoją bramkę zdobyli po błędzie Przyrowskiego, to przed porażką uratował ich słupek. W „Białej Gwieździe” zawiódł jej największy lider, Paweł Brożek, który miał decydować o sile ofensywnej zespołu. Również Mączyński potwierdził opinie na swój temat, że nie jest zawodnikiem klasy reprezentacyjnej. Na plusa w drużynie gospodarzy zasługuje jedynie Maciej Sadlok. Dzięki temu remisowi oba kluby wyszły w tabeli na zero, przed rozpoczęciem sezonu zostały one bowiem ukarane jednym minusowym punktem z powodu problemów finansowych.
2) Pieniądze to nie wszystko
Nie tak inaugurację sezonu wyobrażali sobie kibice z Gdańska. Po sporych sumach wydanych na transfery fani ligowej piłki znad morza liczyli na to, że ich zespół zacznie walczyć o najwyższe cele (czytaj podium). Lechia poległa jednak już na pierwszej przeszkodzie. Dosyć szybko zdobyta bramka po rzucie rożnym pozwoliła Cracovii uspokoić grę. Krakowianie popisali się żelazną konsekwencją taktyczną oraz znakomitą defensywą: świetnie spisali się Sretenović i Wołąkiewicz, a jedynego gola w tym spotkaniu zaliczył Piotr Polczak. Lechia starała się odrobić straty, ale słaba dyspozycja między innymi Sebastiana Mili i Stojana Vranjesa sprawiła, że trzy punkty pojechały do Małopolski. Przed utratą kolejnych bramek Lechię ratował drugi najmłodszy podstawowy bramkarz w lidze, Marko Marić, który popisał się kilkoma ładnymi interwencjami. Dzięki temu zwycięstwu „Pasy” podtrzymały swoją passę meczów bez porażki. Podopieczni Jacka Zielińskiego po 10 meczach pod jego wodzą nie zaznali jeszcze smaku porażki.
3) Górnik skopał leżącego














