W 30. kolejce Bundesligi Borussia pokonała na Signal Iduna Park FSV Mainz. Robert Lewandowski znów pokonał bramkarza rywali, a Borussia pewnie kroczy po wicemistrzostwo Niemiec.
Jürgen Klopp pomimo środowego półfinału Ligi Mistrzów desygnował do gry najsilniejszy skład, jaki mógł. Natomiast Thomas Tuchel po ostatnich porażkach swojego zespołu wystawił dość eksperymentalną jedenastkę. Kapitalny był początek Borussii! Już w 58. sekundzie dortmundczycy wyszli na prowadzenie. Po długim zagraniu Hummelsa za obrońców z Moguncji Weltko ryzykownie wyszedł ze swojej bramki i zderzył się Götzem. Wybił piłkę przed siebie i upadł na murawę. Dopadł do niej Reus, który mocnym strzałem posłał ją do już pustej bramki gości.
W 5. minucie meczu po zagraniu Sahina po raz kolejny dał o sobie znać Reus, jednak tym razem po silnym strzale ze skraju pola karnego Weltko dosłownie wyszedł z sytuacji obronną ręką. Już w pierwszym kwadransie gry Borussia zepchnęła rywali do głębokiej defensywy. Ozdobą starcia była akcja, po której Neven Subotić powinien podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Reusa z rzutu rożnego piłkę miniprzewrotką zgrał Błaszczykowski. Serb uderzył instynktownie, jednak Weltko zaliczył udaną interwencję na refleks.
Dopiero po 20 minutach gry pierwszy raz do sytuacji strzeleckiej doszedł Lewandowski. Po dość przypadkowej akcji i zamieszaniu w polu karnym gości Götze wyłożył mu futbolówkę na ósmy metr. Polski napastnik zbytnio się jednak wychylił i posłał piłkę pół metra od spojenia słupka z poprzeczką. Chwilę później jedyny raz w pierwszej połowie zagrozili gospodarzom piłkarze Mainz. Po centrze z lewej strony bliski przecięcia lotu piłki był Shawn Parker. W 29. minucie meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Po prostopadłym zagraniu Błaszczykowskiego do piłki doszedł Lewandowski. Minął bramkarza Mainz i upadł na boisko. Okazało się jednak, że Meyer raczej niesłusznie odgwizdał spalonego, a faulu na liderze klasyfikacji strzelców Bundesligi nie było (co pokazały powtórki). Ostatni kwadrans pierwszej części nie przyniósł żadnych diametralnych zmian w grze.
Pierwsza połowa była rozgrywana pod dyktando gospodarzy, a jedna bramka to był dla Mainz najniższy wymiar kary, choć w pewnych momentach zespół Kloppa oddawał inicjatywę rywalom, licząc na zwycięstwo odniesione przy jak najmniejszych kosztach.
Druga połowa zaczęła się od spokojnego rozgrywania piłki przez gości, jednak to Borussia doszła do kolejnej świetnej sytuacji. W 50. minucie Lewandowski po składnej akcji podał do wchodzącego w pole karne Schmelzera, lecz strzał był za słaby i niecelny. 120 sekund później lewy obrońca Borussii znów uderzał na bramkę gości. Tym razem po prostopadłym podaniu z głębi pola za piłką biegli Reus i dwaj obrońcy Mainz. Jakby tego było mało, włączył się do tego jeszcze Weltko, który wyszedł z bramki. Mimo licznej przewagi rywali to Niemiec zagarnął piłkę. Schmelzer wszedł w piłkę wślizgiem, jednak znów nie trafił w bramkę. W 58. minucie gry bliski trafienia do siatki był Piszczek. Szybka kontra, rajd Piszczka i tylko przytomne wyjście Weltko na przedpole zapobiegło utracie drugiego gola przez Mainz.








