Za nami pierwsze mecze DFB Pokal. W najbardziej interesującym polskich kibiców meczu Borussia Dortmund pewnie wygrała 3:0 z Sandhausen, a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Robert Lewandowski. Jednak nie wszystkim faworytom poszło tak gładko. Z Pucharem Niemiec pożegnały się już m.in. Bayer Leverkusen i VfL Wolfsburg.
W tym roku Borussia nie zaliczyła wpadki w krajowym pucharze. Mistrzowie Niemiec od początku zdominowali rywala, przewyższając go w każdym aspekcie gry. Pierwszy gol padł już w 10. minucie spotkania. Pięknym technicznym zagraniem do Lewandowskiego popisał się Kagawa, a reprezentant Polski zachował zimną krew i posłał piłkę w lewy róg bramki. Po zmianie stron aktywny Japończyk sam wpisał się na listę strzelców, uderzając z kilku metrów wolejem w samo okienko. Wynik na 3:0 ustalił Lewandowski. Niezłą akcję lewą stroną przeprowadził Perisić, który zagrał wzdłuż bramki w stronę polskiego napastnika, a ten, wykorzystując kiks obrońcy, umieścił piłę w pustej bramce. Oprócz Lewandowskiego całe spotkanie rozegrał również Łukasz Piszczek. Jakub Błaszczykowski pojawił się na placu gry w 69. minucie, zmieniając Mario Goetze.
Jednak, jak co roku, nie zabrakło niespodzianek. W piątek swoje spotkania wygrały ekipy z Moenchengladbach i Stuttgartu, ale nie poradził sobie za to Wolfsburg, dla którego za mocnym rywalem okazał się RB Leipzig, grający na co dzień w Regionalliga, czyli czwartej w hierarchii lidze w Niemczech. Frustracji z takiego obrotu spraw nie krył Felix Magath. – Trzeba wyciągnąć z tego konsekwencje – powiedział opiekun „Wilków”. – Boję się, ponieważ mój zespół w ogóle nie zareagował. Muszę przemyśleć moje oczekiwania. Sądziłem, że nasza drużyna jest zespołem. Nie ma się co dziwić takiej reakcji Magatha. Wolfsburg szybko stracił dwa gole po strzałach Frahna. Co prawda doprowadził do remisu 2:2, ale jeszcze przed przerwą hattricka skompletował snajper rywali. W drugiej odsłonie, mimo przewagi, Wolfsburg nie potrafił odrobić strat i w kiepskim stylu odpadł z DFB Pokal.
W sobotę także padło kilka sensacyjnych wyników. Trzecioligowy FC Heidenheim ograł u siebie 2:1 Werder Brema. Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało niespodzianki, drużyna z Bundesligi prowadziła 1:0 po trafieniu Rosenberga. Jednak w drugiej odsłonie gole Sautera i Schnatterera przesądziły wynik rywalizacji na korzyść Heidenheim.
Z pewnością „najtrudniejszego” rywala z przegranych drużyn niemieckiej ekstraklasy miał Bayer Leverkusen. „Aptekarzom” przyszło się bowiem zmierzyć z Dynamem Drezno, klubem 2. Bundesligi. Do 68. minuty wszystko wyglądało dobrze. Bayer prowadził 3:0 i nic nie zapowiadało większych emocji. Wtedy kontaktową bramkę zdobył Schuppan, a po kilkunastu minutach dwa trafienia dorzucił Koch i doszło do dogrywki. W dodatkowym czasie gry długo nie zanosiło się na rozstrzygnięcie i wszyscy szykowali się już powoli na rzuty karne. Jednak w 117. minucie gola zdobył Schnetzler i tym samym wyrzucił Leverkusen z Pucharu Niemiec.








