We wczorajszym meczu Śląsk Wrocław stracił kolejne punkty, remisując z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po tym spotkaniu trener wrocławian, Stanislav Levy, tłumaczył, że jego ekipie zabrakło szczęścia i umiejętności gry w przewadze. Z kolei szkoleniowiec Podbeskidzia, Robert Kasperczyk, powiedział, że kluczem do sukcesu była uważna analiza przeciwnika i trafione zmiany.
Stanislav Levy (trener Śląska): – Brakowało nam precyzji, byśmy mogli wykorzystać grę w przewadze dwóch zawodników.
– Trudno, żebyśmy byli w świetnych nastrojach, bo przyjechaliśmy dzisiaj po trzy punkty, a wyjeżdżamy z jednym. W pierwszej połowie graliśmy tak, jak chcieliśmy. Szybko strzeliliśmy gola, mogliśmy zdobyć kolejne i w głównej mierze o losach spotkania zadecydował strzał w poprzeczkę Patejuka. Gdyby wtedy zdobył gola, mecz ułożyłby się inaczej. W drugiej połowie nasi rywale wystąpili z większą aktywnością, byli bardziej niebezpieczni i mimo iż nie stworzyli sobie wielu sytuacji, to wystarczył jeden nasz błąd na lewej stronie, by doprowadzili do wyrównania. Brakowało nam precyzji, by wykorzystać przewagę dwóch zawodników.
– Jeszcze nie wiem, co dokładnie dolega Cristianowi Diazowi. W pewnym stopniu tak wczesne zmiany zawsze mają wpływ na taktykę, ale było wystarczająco dużo czasu, by grać to, co chcieliśmy.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): – Zmiany były dzisiaj bardzo trafione. Rezerwowi wnieśli do naszej gry dużo ożywienia.

– Bardzo wnikliwie analizowaliśmy grę Śląska. W poprzednim meczu mistrzów Polski w końcowych minutach wyraźnie zaznaczała się przewaga Ruchu. Chcieliśmy zastosować podobną taktykę, by zaatakować w końcówce, dlatego nie graliśmy tak odważnie jak w poprzednich pojedynkach. Jednak dzisiaj nie zaczęło się dla nas dobrze, zamiast gry skrzydłami i z kontry musieliśmy przejść na atak pozycyjny, było mało ruchu i dokładnych piłek.
– Wydaje mi się, że dzisiaj bardzo dużo dały nam zmiany. Wejścia Adamka nie ma co komentować – jego pierwszy kontakt z piłką przyniósł nam gola. Pozostali rezerwowi także dużo wnieśli do gry. Jestem dumny z moich zawodników, którzy stawili czoła rywalom, mimo iż w końcówce grali w dziewięciu. Bardzo szanujemy ten punkcik, zbieramy kolejne, bo one mogą nam dać utrzymanie. Wiemy, że ten sezon będzie bardzo trudny.
Śląsk Wrocław zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli, choć zapewne po zakończeniu trwającej kolejki ta lokata ulegnie zmianie. Podbeskidzie znajduje się na dwunastym miejscu i jest jednym z czterech zespołów, które w bieżącym sezonie jeszcze nie wygrały. W następnej serii spotkań bielszczanie zmierzą się w Kielcach z tamtejszą Koroną, a wrocławianie na swoim stadionie podejmą PGE GKS Bełchatów.











