Trener Śląska Wrocław Stanislav Levy udzielił obszernego wywiadu oficjalnej stronie internetowej klubu. Czeski szkoleniowiec mówił m.in. o minionej rundzie oraz planach na przyszłość obecnego mistrza Polski.
– Kiedy przychodziłem do Śląska, miałem inne wyobrażenie o przygotowaniu zespołu. Proszę mnie dobrze zrozumieć – nie chcę, aby to zabrzmiało jak usprawiedliwianie się, szukanie alibi lub krytykowanie kogokolwiek. Jednak każdy trener ma swoje wyobrażenie o tym, jak piłkarze powinni być przygotowani, zarówno pod względem taktycznym, jak i motorycznym. Przez ostatnie trzy miesiące pracowaliśmy, aby wyglądało to tak, jak chcę. Chodzi o ogólnie pojętą grę zespołu – powiedział Levy.

Czech pozytywnie ocenia postawę swoich podopiecznych: – Przez większość rundy mieliśmy kłopoty z wahaniami formy. Dotyczyło to nie tylko całych meczów, ale także ich poszczególnych fragmentów. Jednak w ostatnich czterech spotkaniach nasza forma zaczęła iść w górę. Widać to już było w Krakowie, w tym pechowo przegranym pojedynku z Wisłą, a także w meczu z Jagiellonią, kiedy głupio straciliśmy dwa punkty, ale do momentu czerwonej kartki graliśmy naprawdę dobrze i dojrzale. Można powiedzieć, że pod koniec rundy zrobiliśmy mały kroczek do przodu, ale w przerwie zimowej wciąż czeka nas bardzo dużo ciężkiej pracy.
Stanislan Levy odniósł się również do planów transferowych klubu: – Nie ma dla mnie znaczenia, z jakiego kraju pochodzi zawodnik. To, że jestem Czechem, nie oznacza automatycznie, że będę chciał sprowadzać rodaków. A jeżeli już tak się stanie, to będzie musiał być zdecydowanie lepszy od zawodników z obecnej kadry. Interesuje mnie wyłącznie to, co dany gracz może dać drużynie i jakie ma cechy. Jeżeli będzie spełniał moje oczekiwania, to nie będzie istotne, czy jest Niemcem, Polakiem czy Czechem.
Śląsk Wrocław na półmetku sezonu z 26 punktami zajmuje piątą lokatę w T-Mobile Ekstraklasy. Do liderującej Legii wrocławianie tracą siedem oczek.











