„Zieloni” to jedna z tych drużyn, dla których zbyt wysoko postawiona poprzeczka doprowadziła do katastrofy. Dziewiczy sezon w ekstraklasie 1984/1985, a także szybki spadek były początkiem złego. Brak rozwoju i odpowiedzi klubu na przemiany gospodarczo-polityczne doprowadziły do degradacji zespołu. Czarna końcówka lat 90. w IV lidze i do tego problemy finansowe – klasyczna biografia ligowego średniaka w Polsce. Obecnie wygląda na to, że Radomiak wychodzi na prostą i w 2019 roku będzie ponownie próbował przełamać klątwę II ligi. Po trzech nieudanych próbach awansu po raz kolejny zajmuje fotel lidera w walce o powrót na swoje „stare podwórko”.
A mówili, że gorzej być nie może
Końcówka lat 90. oraz początkowe lata XXI w. to najgorszy okres dla mazowieckiego klubu. Drużyna pozbawiona była jakiejkolwiek pomocy finansowej, co doprowadziło do obniżenia jej lotów. Klub musiał pozbyć się najlepszych zawodników w obliczu budżetowej dziury. Do głosu doszli wychowankowie, którzy nie zdołali utrzymać zespołu na powierzchni. W Radomiu spełnił się czarny scenariusz.
Brak czegokolwiek doprowadził do tego, że w latach 1996–2000 Radomiak stał się stałym bywalcem IV ligi. Ciągłe zmiany nazw, trenerów oraz dyrektorów nie przynosiły rezultatów. Późniejsze lata to tak naprawdę gra w kratkę i tułanie się po różnych klasach rozgrywkowych. Co w przypadku Radomiaka jest dziwne, gdyż zazwyczaj jak już „gdzieś” jest, to zagrzewa miejsca na dłużej.
Światełko w tunelu
Pierwszą oznaką, że zielono-biali nie zamierzają złożyć broni, był sezon 2006/2007. Niespodziewanie III-ligowiec dotarł do 1/4 Pucharu Polski. W dwumeczu ostatecznie uległ Cracovii 1:4. Pomimo że takie sytuacje od czasu do czasu się zdarzają, jedno było dziwne. Dokonała tego drużyna, która od kilku lat borykała się z masą problemów, bez pozytywnych objawów. To też pokazuje, że nie zawsze liczą się pieniądze. Czasami charakter i wola walki potrafią zdziałać cuda.
Żeby nie było zbyt kolorowo, już w 2008 roku z racji narastającego zadłużenia drużyna nie przystąpiła do rozgrywek III ligi. Stowarzyszenie Radomiak zostało zmienione na RKS RADOMIAK 1910 SA. Wszystko rozpoczęto od nowa w zreorganizowanej IV lidze. Radomiak pod wodzą ówczesnego trenera Zbigniewa Wachowicza w pierwszym sezonie wywalczył awans. Od tego momentu klub zaczął powoli wychodzić na prostą, choć od 2015 roku zadomowił się w II lidze, z której nieudolnie próbuje wyjść czwarty rok z rzędu
Powrót na właściwe tory
30 lipca 2015 roku prezesem Radomiaka został były sędzia Sławomir Stempniewski. Ponadto współwłaścicielami zostali Piotr Nowocień, Paweł Redestowicz i Grzegorz Gilewski. Jak stwierdził nowy prezes:
– Jest to dla mnie duże wyzwanie, ale ci, którzy mnie znają, wiedzą, że wyzwań się nie lękam. Z wielką ekscytacją będę próbował stworzyć struktury nowoczesnego klubu na miarę tego miasta, które naprawdę zasługuje na dobrą piłkę. Jestem przekonany, że potencjał jest tak duży, że wspólnie z ludźmi dobrej woli stworzymy wielkiego Radomiaka.










