Fot. Michał Piter-Bucko (Podbeskidzie); Krzysztof Król (Podbeskidzie); Marek Saganowski (Legia)
Trudno znaleźć jakiekolwiek minusy podczas zimowych przygotowań Legii Warszawa. Transfery, które mogą wpłynąć na drużynę tylko pozytywnie, dobre wyniki w sparingach, a także stabilizacja sytuacji między klubem i kibicami – to najważniejsze wydarzenia prawie trzymiesięcznej przerwy. Ale od początku.
Zaczęło się nie najlepiej. Spekulacje na temat odejścia kluczowych zawodników, zmiana na stanowisku dyrektora sportowego, a przede wszystkim nowy prezes klubu. Rozliczanie Marka Jóźwiaka z dokonanych transferów czy domysły o konflikcie na linii Jóźwiak – Leśnodorski nie wróżyły niczego dobrego. Nadrzędnym celem zarządu oraz sztabu szkoleniowego było zatrzymanie piłkarzy, którzy tworzyli trzon drużyny w rundzie jesiennej. Plan został zrealizowany, choć znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że sprzedaż Rafała Wolskiego do Fiorentiny to wielki ubytek. Ten utalentowany zawodnik leczył kontuzję od dłuższego czasu, przez co za kadencji Jana Urbana nie rozegrał w tym sezonie ani minuty. Konkurencja, by grać w pierwszym składzie, jest duża, więc nie jest pewne, czy Wolski zdołałby wygrać walkę o miejsce w jedenastce. A zastrzyk finansowy w postaci 11 milionów złotych mówi sam za siebie.
Rafał Wolski (z prawej) odszedł do Fiorentiny (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)
Rozwiązania kontraktu ze Srdą Knezeviciem czy odejścia Alberta Bruce’a nie można uznać za osłabienie drużyny, a wręcz przeciwnie. Karierę zakończył Tomasz Kiełbowicz, który mimo wielu zasług nie stanowił o sile zespołu. Tyle minusów, które tak naprawdę minusami być nie muszą. Niespodziewanie największą stratą może się okazać kolejna kontuzja Michała Efira, który w zimowych sparingach był najlepszym strzelcem „Wojskowych” (pięć goli). Utalentowany napastnik znów zerwał więzadła krzyżowe, przez co sezon ma już z głowy.
Warto wspomnieć o transferach, które oprócz tego, że są wzmocnieniem legionistów, będą osłabieniem największych rywali w walce o mistrzostwo Polski. Bartosz Bereszyński przyszedł z Lecha Poznań, o czym było bardzo głośno. Natomiast Tomasz Brzyski i Wladimer Dwaliszwili odeszli z Polonii Warszawa, która w porównaniu z rundą jesienną ma okrojony skład. Legia pozyskała również Tomasza Jodłowca, którego oficjalnie przedstawiła, choć Śląsk głośno sprzeciwia się takiej sytuacji. Klub z Wrocławia w oficjalnym oświadczeniu wezwał Jodłowca, aby ten stawił się na środowym treningu. Warto dodać, że były zawodnik m.in. Polonii Warszawa w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej dał zwycięstwo Śląskowi właśnie w meczu z Legią. Ekipa z Warszawy na zimowe transfery wydała 400 tysięcy złotych, a najdroższy był… Bereszyński. Tylko za wspomnianego byłego piłkarza „Kolejorza” Legia musiała zapłacić kwotę odstępnego.
Wladimer Dwaliszwili (jeszcze w koszulce Polonii Warszawa) będzie dla Legii znaczącym wzmocnieniem (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Brzyski będzie rywalizował o miejsce na lewej obronie z Jakubem Wawrzyniakiem, jednocześnie będąc wzmocnieniem drugiej linii. Dwaliszwili również zaostrzy rywalizację w zespole, mając predyspozycje do gry zarówno w ataku, jak i pomocy (Gruzin już w pierwszym meczu zdobył bramkę, pokonując golkipera Rakowa Częstochowa). Transfer Jodłowca można potraktować jako uzupełnienie składu, jednak mając na uwadze, że Michał Żewłakow po sezonie prawdopodobnie zakończy karierę. Marko Suler nie potrafi odnaleźć się w Warszawie, Inaki Astiz nie przedłużył jeszcze kontraktu, a Dickson Choto od dawna nie prezentuje formy na miarę pierwszego zespołu, nowy nabytek może być ważnym ogniwem drużyny. Wspomniany wcześniej Bereszyński niespodziewanie szybko może powalczyć o pierwszą jedenastkę, ponieważ z kontuzją zmaga się Jakub Rzeźniczak, a Arturem Jędrzejczykiem interesują się zagraniczne kluby (we wtorek razem z Jakubem Koseckim, Danielem Łukasikiem i Dominikiem Furmanem przedłużył kontrakt).
Bilans sparingów rozegranych podczas obozów na Cyprze, w Hiszpanii i Warszawie również wygląda przyzwoicie. W jedenastu spotkaniach podopieczni Urbana wygrali siedem razy, trzykrotnie zremisowali i tylko raz musieli uznać wyższość przeciwników. Legioniści pokonali FC Aarau 4:2, Bogdankę Łęczna 4:0, Rapid Bukareszt 2:0, Concordię Chiajna 2:1, Łudogorec Razgrad 1:0, Raków Częstochowa 3:1 i Motor Lublin 2:1. Remisem zakończyły się potyczki z Beijing Guoan, Dolcanem Ząbki i Kubaniem Krasnodar. Jedyną porażkę zanotowali z FK Chimki Moskwa.
Marek Saganowski (z prawej) powrócił na boisko (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Szukając dalszych pozytywów, trzeba zaznaczyć, że do gry wrócił Marek Saganowski, a równą, wysoką formę prezentują młode wilki, czyli Daniel Łukasik i Dominik Furman, którzy pukają do bram reprezentacji. A to nie wszystko. Takie postaci, jak: Cezary Michalak, Aleksander Jagiełło, Kamil Kurowski czy Michał Bajdur, już niedługo mogą zaistnieć w dorosłej piłce.
Niezwykle ważną informacją jest polepszenie sytuacji na linii klub – kibice. Po długich negocjacjach zarząd doszedł do porozumienia z fanami, dzięki czemu atmosfera na Pepsi Arenie również może tylko sprzyjać. Doping „Żylety” ma ponieść Legię na wyżyny.
Jan Urban może narzekać na pozytywny ból głowy (fot. Hanna Urbaniak/iGol.pl)
– Cieszymy się, zarówno ja, jak i piłkarze, że na trybuny wróci doping. Jest to efekt prowadzonych od dłuższego czasu rozmów, podczas których okazało się, że w wielu kwestiach nasze stanowiska są zbieżne. Wsparcie kibiców to kolejne bardzo ważne wzmocnienie Legii przed rozpoczynającą się już za chwilę walką o tytuł mistrzowski – zadeklarował prezes Bogusław Leśnodorski w oficjalnym oświadczeniu.
Jeśli jesteśmy przy kibicach, warto wspomnieć o zniesieniu przez PZPN kary, która dotyczyła wyjazdowych meczów Legii w Pucharze Polski. Przypomnijmy, że warszawski klub po finałowym spotkaniu z Ruchem Chorzów został ukarany zakazem wyjazdów zorganizowanych grup kibicowskich.
Co stoi Legii na przeszkodzie w zdobyciu mistrzostwa Polski? Zbyt duża pewność siebie, a co za tym idzie – lekceważenie przeciwników. Chłodna głowa sztabu szkoleniowego i zawodników to podstawa. O to kibice „Wojskowych” mogą być spokojni. Dobra atmosfera i ciężka, sumienna praca muszą przynieść efekt.
– W rundzie wiosennej musimy zrobić wszystko, by kibice nieśli nas dopingiem przy Łazienkowskiej, a nie zanieśli w worach do Wisły. Jest to tylko sport i wszystko może się zdarzyć – jak zawsze celnie spuentował Jan Urban.
Aż trudno sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli Legia wypuści z rąk, wydawałoby się, pewne mistrzostwo Polski. W zeszłym roku było podobnie…
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Trudno znaleźć jakiekolwiek minusy podczas zimowych przygotowań Legii Warszawa. Transfery, które mogą wpłynąć na drużynę tylko pozytywnie, dobre wyniki w sparingach, a także stabilizacja sytuacji między klubem i kibicami – to najważniejsze wydarzenia prawie trzymiesięcznej przerwy. Ale od początku.
Zaczęło się nie najlepiej. Spekulacje na temat odejścia kluczowych zawodników, zmiana na stanowisku dyrektora sportowego, a przede wszystkim nowy prezes klubu. Rozliczanie Marka Jóźwiaka z dokonanych transferów czy domysły o konflikcie na linii Jóźwiak – Leśnodorski nie wróżyły niczego dobrego. Nadrzędnym celem zarządu oraz sztabu szkoleniowego było zatrzymanie piłkarzy, którzy tworzyli trzon drużyny w rundzie jesiennej. Plan został zrealizowany, choć znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że sprzedaż Rafała Wolskiego do Fiorentiny to wielki ubytek. Ten utalentowany zawodnik leczył kontuzję od dłuższego czasu, przez co za kadencji Jana Urbana nie rozegrał w tym sezonie ani minuty. Konkurencja, by grać w pierwszym składzie, jest duża, więc nie jest pewne, czy Wolski zdołałby wygrać walkę o miejsce w jedenastce. A zastrzyk finansowy w postaci 11 milionów złotych mówi sam za siebie.
Rafał Wolski (z prawej) odszedł do Fiorentiny (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)
Rozwiązania kontraktu ze Srdą Knezeviciem czy odejścia Alberta Bruce’a nie można uznać za osłabienie drużyny, a wręcz przeciwnie. Karierę zakończył Tomasz Kiełbowicz, który mimo wielu zasług nie stanowił o sile zespołu. Tyle minusów, które tak naprawdę minusami być nie muszą. Niespodziewanie największą stratą może się okazać kolejna kontuzja Michała Efira, który w zimowych sparingach był najlepszym strzelcem „Wojskowych” (pięć goli). Utalentowany napastnik znów zerwał więzadła krzyżowe, przez co sezon ma już z głowy.
Warto wspomnieć o transferach, które oprócz tego, że są wzmocnieniem legionistów, będą osłabieniem największych rywali w walce o mistrzostwo Polski. Bartosz Bereszyński przyszedł z Lecha Poznań, o czym było bardzo głośno. Natomiast Tomasz Brzyski i Wladimer Dwaliszwili odeszli z Polonii Warszawa, która w porównaniu z rundą jesienną ma okrojony skład. Legia pozyskała również Tomasza Jodłowca, którego oficjalnie przedstawiła, choć Śląsk głośno sprzeciwia się takiej sytuacji. Klub z Wrocławia w oficjalnym oświadczeniu wezwał Jodłowca, aby ten stawił się na środowym treningu. Warto dodać, że były zawodnik m.in. Polonii Warszawa w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej dał zwycięstwo Śląskowi właśnie w meczu z Legią. Ekipa z Warszawy na zimowe transfery wydała 400 tysięcy złotych, a najdroższy był… Bereszyński. Tylko za wspomnianego byłego piłkarza „Kolejorza” Legia musiała zapłacić kwotę odstępnego.
Wladimer Dwaliszwili (jeszcze w koszulce Polonii Warszawa) będzie dla Legii znaczącym wzmocnieniem (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Brzyski będzie rywalizował o miejsce na lewej obronie z Jakubem Wawrzyniakiem, jednocześnie będąc wzmocnieniem drugiej linii. Dwaliszwili również zaostrzy rywalizację w zespole, mając predyspozycje do gry zarówno w ataku, jak i pomocy (Gruzin już w pierwszym meczu zdobył bramkę, pokonując golkipera Rakowa Częstochowa). Transfer Jodłowca można potraktować jako uzupełnienie składu, jednak mając na uwadze, że Michał Żewłakow po sezonie prawdopodobnie zakończy karierę. Marko Suler nie potrafi odnaleźć się w Warszawie, Inaki Astiz nie przedłużył jeszcze kontraktu, a Dickson Choto od dawna nie prezentuje formy na miarę pierwszego zespołu, nowy nabytek może być ważnym ogniwem drużyny. Wspomniany wcześniej Bereszyński niespodziewanie szybko może powalczyć o pierwszą jedenastkę, ponieważ z kontuzją zmaga się Jakub Rzeźniczak, a Arturem Jędrzejczykiem interesują się zagraniczne kluby (we wtorek razem z Jakubem Koseckim, Danielem Łukasikiem i Dominikiem Furmanem przedłużył kontrakt).
Bilans sparingów rozegranych podczas obozów na Cyprze, w Hiszpanii i Warszawie również wygląda przyzwoicie. W jedenastu spotkaniach podopieczni Urbana wygrali siedem razy, trzykrotnie zremisowali i tylko raz musieli uznać wyższość przeciwników. Legioniści pokonali FC Aarau 4:2, Bogdankę Łęczna 4:0, Rapid Bukareszt 2:0, Concordię Chiajna 2:1, Łudogorec Razgrad 1:0, Raków Częstochowa 3:1 i Motor Lublin 2:1. Remisem zakończyły się potyczki z Beijing Guoan, Dolcanem Ząbki i Kubaniem Krasnodar. Jedyną porażkę zanotowali z FK Chimki Moskwa.
Marek Saganowski (z prawej) powrócił na boisko (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Szukając dalszych pozytywów, trzeba zaznaczyć, że do gry wrócił Marek Saganowski, a równą, wysoką formę prezentują młode wilki, czyli Daniel Łukasik i Dominik Furman, którzy pukają do bram reprezentacji. A to nie wszystko. Takie postaci, jak: Cezary Michalak, Aleksander Jagiełło, Kamil Kurowski czy Michał Bajdur, już niedługo mogą zaistnieć w dorosłej piłce.
Niezwykle ważną informacją jest polepszenie sytuacji na linii klub – kibice. Po długich negocjacjach zarząd doszedł do porozumienia z fanami, dzięki czemu atmosfera na Pepsi Arenie również może tylko sprzyjać. Doping „Żylety” ma ponieść Legię na wyżyny.
Jan Urban może narzekać na pozytywny ból głowy (fot. Hanna Urbaniak/iGol.pl)
– Cieszymy się, zarówno ja, jak i piłkarze, że na trybuny wróci doping. Jest to efekt prowadzonych od dłuższego czasu rozmów, podczas których okazało się, że w wielu kwestiach nasze stanowiska są zbieżne. Wsparcie kibiców to kolejne bardzo ważne wzmocnienie Legii przed rozpoczynającą się już za chwilę walką o tytuł mistrzowski – zadeklarował prezes Bogusław Leśnodorski w oficjalnym oświadczeniu.
Jeśli jesteśmy przy kibicach, warto wspomnieć o zniesieniu przez PZPN kary, która dotyczyła wyjazdowych meczów Legii w Pucharze Polski. Przypomnijmy, że warszawski klub po finałowym spotkaniu z Ruchem Chorzów został ukarany zakazem wyjazdów zorganizowanych grup kibicowskich.
Co stoi Legii na przeszkodzie w zdobyciu mistrzostwa Polski? Zbyt duża pewność siebie, a co za tym idzie – lekceważenie przeciwników. Chłodna głowa sztabu szkoleniowego i zawodników to podstawa. O to kibice „Wojskowych” mogą być spokojni. Dobra atmosfera i ciężka, sumienna praca muszą przynieść efekt.
– W rundzie wiosennej musimy zrobić wszystko, by kibice nieśli nas dopingiem przy Łazienkowskiej, a nie zanieśli w worach do Wisły. Jest to tylko sport i wszystko może się zdarzyć – jak zawsze celnie spuentował Jan Urban.
Aż trudno sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli Legia wypuści z rąk, wydawałoby się, pewne mistrzostwo Polski. W zeszłym roku było podobnie…