Podbeskidzie Bielsko-Biała rzutem na taśmę uratowało remis w meczu ze Śląskiem Wrocław. Ten wynik jest powodem do radości dla trenera Kasperczyka, który w pomeczowych wypowiedziach pogratulował swoim piłkarzom gry do końca. Szkoleniowiec Śląska, Orest Lenczyk, nie miał powodów do zadowolenia, jednak jak sam przyznał, już przed pierwszym gwizdkiem sędziego obawiał się rywala.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): – Chciałbym pogratulować zawodnikom gry do końca spotkania. Mieliśmy ostatnio dwa słabsze mecze, jakieś fatum też w dzisiejszym spotkaniu. Prawem serii miało być chyba 0:1 po raz trzeci z rzędu na własnym stadionie, ale szczęśliwie udało nam się zdobyć gola. Remis był zasłużony. Reakcja po stracie bramki naszego zespołu była dobra, bo ostatnio po straconym golu nie potrafiliśmy się podnieść. Teraz zawodnicy walczyli do samego końca. Ciężko było stworzyć sytuacje na takim boisku, a wszystkie gole padły po stałych fragmentach gry.
Orest Lenczyk (trener Śląska Wrocław): – Był to mecz, w którym obawialiśmy się o wynik, szczególnie biorąc pod uwagę naszą słabszą grę i dobry styl Podbeskidzia mimo ostatnich porażek. Dzisiaj mogliśmy to spotkanie wygrać. Mecz się tak układał, że nawet nasze zwycięstwo 2:0 nie byłoby sensacja. W sytuacji, kiedy przeciwnik ma jeszcze szanse, jedno z dośrodkowań zakończyło się utratą bramki. Nie byliśmy lepsi, ale nie byliśmy też na tyle gorsi, żeby nie pokusić się o zwycięstwo. W końcówce musieliśmy się cofnąć, bo każda piłka była posyłana w nasze pole karne. Podbeskidzie doczekało się gola właśnie takim wstrzeliwaniem w kierunku bramki.
Śląsk Wrocław po tym remisie oddalił się od tytułu mistrzowskiego. Wrocławianie tracą do warszawskiej Legii zaledwie dwa punkty, lecz „Wojskowi” mają przed sobą spotkanie z Widzewem łódź. Z kolei Podbeskidzie okupuje obecnie 8. pozycję w tabeli i może być już spokojne o ligowy byt.










