Legia Warszawa pokonała w Bełchatowie tamtejszy GKS 2:0. Poniżej prezentujemy pomeczowe wypowiedzi piłkarzy Macieja Skorży.
Marcin Komorowski: – Obawialiśmy się tego spotkania, ponieważ pamiętaliśmy, jak przebiegał mecz z GKS-em w zeszłym sezonie, kiedy przegraliśmy 0:2. Po dwóch porażkach chcieliśmy się odkuć jak najszybciej i wygrać. Obie drużyny miały ostatnio słabszy okres, ale dziś to nam bardziej zależało na zwycięstwie niż bełchatowianom. Nie dopuściliśmy do straty bramki, a GKS dość długo się bronił i dopiero w końcówce strzeliliśmy gole, dzięki czemu to dopisujemy sobie trzy punkty.
Jakub Wawrzyniak: – Zdobyłem bramkę po bardzo dobrym dograniu z rzutu rożnego przez Maćka Rybusa. W tym przypadku wystarczyło zgubić rywala i tylko dołożyć głowę. Ważniejszą sprawą jest jednak to, że zagraliśmy na zero z tyłu, dzięki czemu utwierdziliśmy się w przekonaniu, że ostatnie słabsze dni mamy już za sobą i wszystko wraca do normy. Sądzę, że ostatnie porażki to był wypadek przy pracy, a szum wokół Legii media wywołały niepotrzebnie. Pomijając fakt strzelonej bramki, uważam, że zagrałem dobre spotkanie i mam taką małą radość, że udało mi się zrekompensować tym meczem kilka słabszych występów.

Janusz Gol: – Wróciłem na stare śmieci po długiej przerwie. Z kolegami przywitałem się w tunelu, ale wszystko było bardzo lakoniczne, ponieważ każdy skupiał się na spotkaniu. Obie drużyny walczyły o przełamanie, ale to my wracamy z Bełchatowa z punktami. Cieszę się, że trener pochwalił naszą grę. Stać nas na jeszcze więcej. Wygrana Legii mogłaby być jeszcze wyższa, ale znakomicie bronił Łukasz Sapela.
Maciej Rybus: – Przegraliśmy ostatnie trzy mecze w lidze i Lidze Europejskiej. Bardzo chcieliśmy się odbić, dlatego trochę odetchnęliśmy po niepowodzeniach. Dzisiaj stworzyliśmy wiele sytuacji. Szkoda, że w pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy swojej okazji. Zawsze trudno gra się z GKS-em w Bełchatowie. Ostatni raz zwyciężyliśmy tutaj po bramce Maćka Iwańskiego. „Brunatni” zawsze mobilizują się na spotkania z nami.
Daniel Łukasik: – Trener przed wejściem przekazał mi wskazówki. Kiedy stałem przy linii końcowej, czułem stres, ale po kilku kontaktach z piłką uspokoiłem się. W ostatnich minutach miałem okazję, aby strzelić gola. Niestety źle przyjąłem futbolówkę. Szkoda, bo zdobywając bramkę, zapewniłbym sobie doskonały wieczór, ale i tak jestem zadowolony. Zwycięstwo w Bełchatowie poprawiło nasze morale przed potyczką z Hapoelem. W nadchodzącym tygodniu zagramy z Izraelczykami i Wisłą Kraków.











