W ostatnim meczu 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zremisowała z Legią Warszawa. W spotkaniu ciężko było się doszukać ciekawych akcji, jedynie końcówkę można uznać za emocjonującą. Podział punktów nie zmienił układu tabeli, Legia pozostała na drugim miejscu, a Jagiellonia zrównała się punktami z Widzewem.
Poniedziałkowe spotkanie między Jagiellonią a Legią, obok derbów Krakowa, zapowiadało się jako jeden z ciekawszych meczów 13. kolejki. „Jaga” w tym sezonie na własnym terenie spisywała się bardzo dobrze, nie przegrywając ani raz, legioniści z kolei to ekipa, która jest w gazie zarówno w rozgrywkach ligowych, jak i europejskich pucharach. Na dodatek warszawiacy ostatni raz wygrali w Białymstoku w 2008 roku, kiedy ich trenerem był Jan Urban. Takie argumenty miały być gwarantem ciekawego spotkania.

Mecz rozpoczęli „Wojskowi”. Jagiellonia, która była świadoma obecnej pozycji w tabeli (dzieli ją niewiele zarówno od strefy spadkowej, jak i od drużyn walczących o najwyższe cele), zaczęła z rozwagą. Pierwsze minuty były rozpoznawaniem przeciwnika przez obie drużyny. W 6. minucie debiutujący w ekstraklasie młody Arłukowicz ostro sfaulował Michała Kucharczyka, który zastępował pauzującego za kartki Miroslava Radovicia.
W 9. minucie groźnie z rzutu wolnego dorzucał Cetković, była to mocno bita piłka na dłuższy róg bramki. Chwilę później Hermes brutalnie sfaulował Macieja Rybusa, za co został ukarany żółtą kartką. Wydaje się, że sędzia równie dobrze mógł pokazać czerwony kartonik Brazylijczykowi.
Przez pierwszy kwadrans żaden zespół nie stworzył sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. W 16. minucie Ariel Borysiuk na 35. metrze sfaulował zawodnika „Jagi”, sędzia pokazał pierwszą żółtą kartkę dla legionistów. Na strzał ze stałego fragmentu gry zdecydował się Rafał Grzyb, jednak była to nieudana próba.
W kolejnych minutach drużyny starały się stworzyć groźne sytuacje, jednak akcje te kończyły się w bezpiecznych strefach boiska. W 24. minucie żółtą kartkę otrzymał Jakub Wawrzyniak. Pierwsze 25 minut to przewaga gospodarzy. Walka, faule, gra w środku pola – tak można było scharakteryzować pojedynek w Białymstoku.
W szeregach Legii brakowało Radovicia, który w ostatnich tygodniach był motorem napędowym swojej drużyny. Brak jednego z Serbów z pewnością odczuwał drugi z nich – Danijel Ljuboja, który nie otrzymał od swoich kolegów ani jednego dobrego podania.












