Legia Warszawa ponownie daje show w Europie. Zespół Runjaica gra, jakby wynik był drugorzędny, a pierwszym celem było przede wszystkim dostarczenie wysokiej jakości rozrywki widzowi. Do tego wicemistrzowie Polski oczywiście osiągnęli świetny wynik z mocnym rywalem, którego mało kto się spodziewał.
Obrona oraz bramkarz
Kacper Tobiasz: 3+
Fakt faktem, strzał Zaniolo obronił. Jednak zbił uderzenie na poprzeczkę w taki sposób, że Duran miał przed sobą pustą bramkę. A dodajmy, że był to strzał, który mógł zbić na aut. Przy bramce Digne’a żaden bramkarz na świecie nie dałby rady. Później bardzo dobrze zachował się przy uderzeniu Durana z bliska. Widać już u niego też pewne doświadczenie, bo jeśli mógł przyjąć piłkę nogą albo na klatkę piersiową, zamiast od razu łapać, to to robił, co pozwalało urwać cenne sekundy. Pod koniec meczu zatrzymał Moussę Diaby’ego w groźnej sytuacji. Poza tymi sytuacjami w zasadzie nie miał typowych strzałów na notę, stąd musi zostać u niego 3+.
Yuri Ribeiro: 3
Normalny występ Portugalczyka. Legia na pewno może być usatysfakcjonowana jego występem. Nigdy to nie będzie stoper wybitny, ale jest solidny. Właściwie nie mamy za bardzo do czego się w jego przypadku odnosić, bo był to występ nierzucający się w oczy, ale też bez większych błędów. Czyli to, czego normalnie od Ribeiro oczekujemy.
Radovan Pankov: 3+
Przy bramce Durana dał się bardzo łatwo objechać Zaniolo. Ogólnie nie radził sobie z Włochem, choć ten później zniknął. Z piłką przy nodze, jak to jest zazwyczaj w przypadku Pankova, lepszy, niż gdy musi futbolówkę zabrać. Dawał się wyciągać piłkarzom Villi z obrony, co później sprawiało, że mieli oni więcej miejsca w polu karnym. Obie te rzeczy pokazuje średnia pozycja Pankova, zwłaszcza w drugiej połowie, ponieważ Serb był ustawiony dużo wyżej od swoich kolegów z bloku obronnego. Czasem jednak jego wypady przynosiły efekty w postaci odbioru piłki. Druga połowa zdecydowanie lepsza od pierwszej, co podnosi jego ocenę.
Steve Kapuadi: 4-
W miarę pewny. Robił to, co miał robić. Większość pojedynków wygrywał. Rozgrywał piłkę, nie bał się tego, ale raczej były to podania krótsze. Emanował spokojem i chwała mu za to, bo był to dla niego debiut w europejskich pucharach, na Łazienkowskiej przy niemal 30 tysiącach kibiców, w rywalizacji z drużyną z Premier League.
Pomoc
Paweł Wszołek: 5-
Można było narzekać na skuteczność Pawła Wszołka na początku sezonu, bo to był właściwie jedyny element, który u reprezentanta Polski wyraźnie zawodził. Jednak podanie Patryka Kuna wykończył perfekcyjnie. Asysta przy bramce Muciego, świetne dogranie do Marca Guala, który został zatrzymany przez Emiliano Martineza. Na minus musimy mu zapisać błąd przy bramce na 2:2. Co prawda była to piłka lecąca z niewielkiej odległości, ale Wszołek nie zdołał jej skontrolować, co pozwoliło na strzał Digne’owi.











