Przed laty Michał Probierz nazwał grę w europejskich pucharach pocałunkiem śmierci. Choć generalnie te słowa nowego selekcjonera wydają się mocno kontrowersyjne, to jeśli spojrzymy na chłodno na poszczególne występy drużyn, które zaszły gdzieś dalej w rozgrywkach europejskich, to były trener Cracovii miał naprawdę dużo racji. Nic nie jest czarno-białe, ale dużo było w ostatnich latach przypadków, gdy awans do fazy grupowej oznaczał duże kłopoty i był, co by nie mówić, pocałunkiem śmierci. Jak Legia Warszawa i Raków Częstochowa poradzą sobie z grą co trzy dni i jak to bywało w ostatnich latach?
Awanse Legii i Rakowa odpowiednio do fazy grupowej Ligi Konferencji i Ligi Europy to oczywiście wielkie sukcesy. Jest to również jeszcze wyzwanie dla tych klubów, aby pogodzić grę w PKO Ekstraklasie z graniem w europejskich pucharach. To wcale nie jest takie proste. Niejeden klub już mocno się na tym przejechał, choćby Legia Warszawa. Bardzo rzadko też ekipy grające na jesień w pucharach zdobywały mistrzostwo, w zasadzie to się nie zdarza, a jak będzie w tym sezonie?
Będzie trudno o mistrzostwo
Godzenie europejskich pucharów z ligą to odwieczny temat i wieczny problem polskich klubów. Oby te problemy poszły już w niepamięć, a jest ogromna szansa, żeby ten trend odwrócić. Być może Legia i Raków nie zdobędą mistrzostwa, choć i tak są głównymi kandydatami do tego i są w dobrej pozycji, ale fajnie, jakby nie latali po dole tabeli. Mimo wszystko wypadałoby dobić do tych europejskich pucharów. Chodzi przecież o to, żeby iść cały czas do przodu. Zwłaszcza Legia Warszawa tęskni za zwycięstwem w ekstraklasie i liga będzie dla niej bardzo ważna. Nie ma miejsce na odpuszczanie.
Ostatnią drużyną, która zdobyła mistrzostwo, mimo że zaszła do fazy grupowej europejskich pucharów, była Legia Warszawa, ale to już było lata temu. Sezon 2016/2017, w którym udało się nawet zająć 3. miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów i zagrać w 1/16 Ligi Europy z Ajaksem Amsterdam. Żeby jednak uzmysłowić, jak dawno to było, wymieńmy trenerów, którzy doprowadzili do tego sukcesu Legię. Besnik Hasi i Jacek Magiera prowadzili ten zespół, który można powiedzieć, że zapisał się w historii polskiej piłki. W ostatnich piętnastu latach ta sztuka zespołowi z Łazienkowskiej udała się jeszcze trzy razy, ale to tylko pokazuje, że to wcale nie jest takie proste, żeby wypaść dobrze na dwóch frontach.











