W Warszawie Legia zremisowała z Jagiellonią Białystok 1:1. Goście wyszli na prowadzenie w 61. minucie za sprawą Frankowskiego. Legioniści odpowiedzieli chwilę później kapitalną bramką Ljuboji. Fantastyczne spotkanie zaliczył Grzegorz Sandomierski, który kilkukrotnie uchronił swój zespół przed stratą gola.

Najbardziej efektownym aspektem pierwszych minut spotkania była imponująca oprawa sympatyków Legii. Tysiące serpentyn wleciało na murawę i w efekcie musieliśmy czekać kilka minut na wznowienie gry. Tymczasem w 10. minucie Jagiellonia mogła stanąć przed doskonałą szansą. Świetnie pokazał się Makuszewski, który ograł dwóch zawodników rywala i popędził przed siebie, ale w ostatnim momencie podanie przeciął Astiz. Chwilę później raz jeszcze nie najlepiej zachowała się defensywa gospodarzy i w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Frankowski, ale fatalnie przestrzelił. W tej fazie spotkania dużo lepsze wrażenie sprawiali goście z Białegostoku, którzy odważnie i bez strachu ruszyli do ataku. Tymczasem legioniści sprawiali wrażenie zaskoczonych przebiegiem spotkania.
W 27. minucie błąd obrońców wykorzystał Ljuboja, który przejął futbolówkę i popędził przed siebie, ale niepotrzebnie zwolnił akcję i ostatecznie rywal zażegnał niebezpieczeństwo. Podopieczni Tomasza Hajty bardzo umiejętnie zawężali przestrzeń gry, znakomicie realizując założenia taktyczne. Ospali legioniści kompletnie nie przypominali zespołu, który aspiruje do tytułu mistrzowskiego. W kolejnych minutach gra się nieco wyrównała i żadnej z drużyn nie udało się stworzyć dogodnej okazji. Z czasem mnożyły się także kolejne błędy z obu stron, toteż w dużej mierze byliśmy świadkiem pokazu niedokładności. W 40. minucie na strzał z ostrego kąta zdecydował się Kucharczyk, ale uderzenie było tyleż mocne, ile niecelne. To było dobre podsumowanie poczynań ofensywnych legionistów w pierwszej części spotkania, która zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa nie zmieniła znacząco obrazu gry. Dalej to Jagiellonia prezentowała się znacznie lepiej, a legioniści razili nieporadnością. Tymczasem w 61. minucie kibice zgromadzeni tego dnia na obiekcie Legii przeżyli prawdziwy szok. Świetną akcję przeprowadziła Jagiellonia. Z lewej strony znakomitym dośrodkowaniem popisał się Pejović, a niezawodny Frankowski dał prowadzenie gościom. Radość w obozie białostocczan nie potrwała jednak zbyt długo. W 63. minucie kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Ljuboja, a Sandomierski mimo ofiarnej interwencji nie był w stanie zapobiec utracie bramki. Gol wyrównujący był jednak zasługą indywidualnych umiejętności napastnika gospodarzy, a nie lepszej gry ekipy Skorży. Legia dalej prezentowała się wyjątkowo blado.











