W ostatnim meczu 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Podbeskidzie Bielsko-Białą 3:1. W bardzo emocjonującym meczu Legia zdołała oddać aż 34 strzały.
Kibice Legii w ramach protestu podczas tego spotkania nie prowadzili dopingu oraz nie wywiesili flag. Mecz, który poprzedziła minuta ciszy, poświęcona upamiętnieniu rocznicy śmierci Kazimierza Deyny, lepiej rozpoczęli legioniści. Tak jak się spodziewano, goście ustawili się głęboko w defensywie, wyczekując ataków Legii. Pierwszą okazję bramkową gospodarze stworzyli w 4. minucie. Lewą stroną przedarł się Żyro, ograł obrońcę Podbeskidzia i oddał płaski strzał. Pewną interwencją popisał się Zajac, który sparował piłkę w bok. W 11. minucie piłka wylądowała nawet w bramce Podbeskidzia, ale sędzia uznał, że Ljuboja znajdował się na pozycji spalonej. Legioniści zdecydowanie przejęli inicjatywę, a bielszczanie nastawili się na kontry i całym zespołem bronili się na własnej połowie.

Jedna z takich kontr uciszyła, i tak już ciche tego dnia, trybuny Pepsi Areny. W 12. minucie Demjan uderzył z piętnastu metrów, piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od linii bramkowej i wyszła w pole. Słowak, mimo iż był w otoczeniu trzech obrońców, zdążył dobiec i dobić swój własny strzał. Wydarzenia z poprzedniego roku zaczęły się powtarzać. Od tej chwili legioniści nie schodzili z połowy Podbeskidzia.
Warszawianie mieli multum okazji, ale żadna nie była skuteczna. Najpierw niecelnie główkował Jędrzejczyk, swoje sytuacje mieli Astiz, Radović oraz Saganowski. Po strzale głową tego ostatniego piłkę na poprzeczkę sparował Zajac. Kolejne sytuacje mieli Żyro, ponownie Jędrzejczyk oraz Wawrzyniak. Idealną okazję miał również Radović, ale jego mocny strzał z 10 metrów był bardzo niecelny. Dobre zawody rozgrywał Serb Ljuboja. Rozgrywał, dogrywał, miał oczy dookoła głowy.
Podbeskidzie mogło skarcić Legię w 45. minucie. Druga kontra bielszczan powinna zakończyć się golem. Kamil Adamek minął już ostatniego stopera Legii, ale z kilkunastu metrów strzelił obok bramki. Do przerwy Podbeskidzie prowadziło 1:0
Druga odsłona meczu zaczęła się podobnie jak pierwsza. Ljuboja ponownie umieścił piłkę w siatce, ale tak samo jak w pierwszej połowie, Serb był na spalonym. Legia ciągłe atakowała, jednak nie z takim rozmachem jak przed przerwą. Podbeskidzie również miało swoje sytuacje. W 58. minucie po rzucie rożnym uderzał Piter-Bucko, ale jego strzał przeleciał nad poprzeczką. W 62. minucie z lewej strony pola karnego uderzał Wawrzyniak, ale ponownie strzał legionisty minął światło bramki.
Legia nieustannie atakowała, jednak tego dnia była rażąco nieskuteczna. Podbeskidzie natomiast ciągle grało swoje. Cofnęło się do głębokiej defensywy i próbowało wyprowadzać kontry. Bardzo dobrą okazję do wyrównania miał w 81. minucie wprowadzony za Ljuboję Salinas. Młody Paragwajczyk otrzymał dobre dośrodkowanie z lewej strony, uderzył, ale fantastyczną interwencją popisał się Zajac. Co nie udało się w 81. minucie, powiodło się minutę później. Michał Żyro ograł trzech obrońców i prawą nogą skierował piłkę do siatki. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od słupka.











