Legia Warszawa po bardzo emocjonującym meczu pokonała Lecha Poznań 2:1. Wynik meczu otworzył Kriwiec, wyrównał Kucharczyk, a piłkę meczową wykorzystał Bruno Mezenga.
Spotkanie rozpoczęło się od rzutu rożnego, który wykonywali piłkarze Legii, a konkretnie Maciej Rybus. Jak się później okazało, dziewięciokrotny reprezentant Polski posłał piłkę zdecydowanie za mocno i wysoko. W 3. minucie spotkania błąd popełnił Antolović, futbolówka spadła pod nogi Marcina Kikuta, który fatalnie spudłował na pustą bramkę.

Od pierwszych minut gra toczyła się w dobrym, szybkim tempie. Wszyscy piłkarze walczyli o każdy metr boiska. W 7. minucie spotkania dobrą szansę miał Rudnevs, ale bramkarz Legii bez problemów obronił ten strzał.
120 sekund później golkiper ze stolicy musiał wyciągać piłkę z siatki. Cała akcja rozpoczęła się lewą stroną boiska. Dickson Choto zbyt krótko wybił piłkę, ta spadła pod nogi Siergieja Kriwca, który popisał się bardzo ładnym uderzeniem w długi róg bramki. Ten gol mógł tylko dać nadzieję na jeszcze lepsze widowisko.
Kolejne starcie pomiędzy Białorusinem a Chorwatem wygrał ten drugi. Kriwiec mocno strzelił zza pola karnego, ale Antolović tym razem nie dał się pokonać. W piłkarzach widać było sportowe emocje, a sędzia Mirosław Górecki musiał uspokoić zawodników, pokazując żółte kartki Henriquezowi oraz Rybusowi.
Pierwsza połowa obfitowała w bardzo dużą liczbę strzałów. W 31. minucie stuprocentową okazję miał Semir Stilić. Fenomenalnie przy tej akcji zachował się Rudnevs. Bohater z Turynu mocno naciskał jednego z obrońców Legii, dzięki czemu piłkę przejął reprezentant Bośni i Hercegowiny. Znajdując się sam na sam z Antoloviciem, strzelił piłkę obok prawego słupka legionistów.
Kolejną idealną okazję miał Sławomir Peszko. Piłka przeszła między obrońcami piłkarzy w białych koszulkach. Pomocnik Lecha znalazł się oko w oko z Antoloviciem, ale uderzył lewą nogą, nie trafiając w bramkę.
Z rzutu wolnego szczęścia próbował Tomasz Kiełbowicz, ale fantastyczną interwencją popisał się Jasmin Burić.

Siedem minut przed końcem pierwszej połowy było już 1:1. Mający wcześniej dobrą okazję Kucharczyk uradował kibiców znajdujących się przy ulicy Łazienkowskiej. Asystentem okazał się Manu, który posłał bardzo ładną, prostopadłą piłkę. Błąd popełnił jeszcze Manuel Arboleda, który nie przejął piłki. Młody zawodnik zachował zimną krew i posłał futbolówkę obok bezradnego Buricia.












