Legia Warszawa ograła na własnym boisku Koronę Kielce 3:1 w spotkaniu rozgrywanym w ramach 25. kolejki Ekstraklasy. Bramki dla gospodarzy zdobywali Cabral i Radović (dwie). Trafienie dla gości zanotował Lech. Spotkanie, które rozgrywane było bez udziału publiczności, nie stało jednak na zbyt wysokim poziomie.
Od początku spotkania Korona pokazywała, że nie przyjechała do Warszawy tylko po to, by się bronić. Kilka razy goście wymienili między sobą podania z pierwszej piłki, przedostając się pod bramkę Legii i oddając strzały. Uderzenia w obu przypadkach nie sprawiły jednak problemów Skabie. Wraz z upływającym czasem to jednak Legia przejęła kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. W 19. minucie gospodarze zdobyli nawet bramkę. Po dośrodkowaniu Manu, głową piłkę w siatce umieścił Gol. Radość „Wojskowych” zmącił jednak arbiter, który w tej sytuacji odgwizdał faul legionisty. Po chwili dobrą okazję miał Edi, który wykonywał rzut wolny ze skraju pola karnego. Po jego uderzeniu futbolówka przeleciała jednak ponad poprzeczką.

Kilkadziesiąt sekund później doskonałą akcję przeprowadzili gospodarze. Po wymianie z pierwszej piłki w polu karnym znalazł się Żyro i zdecydował się na strzał. Dobrą interwencją popisał się w tej sytuacji Małkowski, broniąc swój zespół przed utratą bramki. Później nastąpił chwilowy przestój, który w doskonały sposób przerwała Korona. Po przejęciu Niedzielana z futbolówką na bramkę pognał Lisowski. Będąc w polu karnym, dograł do Lecha, który nie miał innego wyjścia, niż tylko zakończyć świetnie wyprowadzoną kontrę bramką.
Legia mogła wyrównać już kilkadziesiąt sekund później. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przedłużył zawodnik Korony, Maciej Korzym. Na długim słupku czyhał już na nią Gol, ale leciała ona zbyt wysoko, by legionista mógł ją dokładnie uderzyć. W 40. minucie z dystansu pokonać Małkowskiego próbował Cabral. Argentyńczyk strzelił mocno, ale piłka uderzyła w słupek znajdujący się za bramką Korony. Po chwili w polu karnym znalazł się Żyro. Młody zawodnik uderzył na bramkę Korony, ale doskonale spisał się w tej sytuacji golkiper gości. Przed przerwą legioniści zdołali jednak wyrównać. Z prawej strony prosto na nos Cabrala dośrodkował Manu. Pomocnik Legii uderzył głową, nie dając Małkowskiemu szans na skuteczną interwencję.
Od początku drugiej części spotkania przewagę miała Legia. To gospodarze wykazali się inicjatywą, częściej znajdowali się na połowie rywala. Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe, których żadna z drużyn nie potrafiła wykreować. W 67. minucie bramkę powinna zdobyć Legia. Po świetnej akcji piłka w pole karne została dośrodkowana z lewej strony. Podbita przez jednego z zawodników powędrowała w górę. Wystartowali do niej Gol i Małkowski. Szybszy był legionista, ale nie zdołał głową wpakować futbolówki do siatki. Jego strzał przeleciał obok słupka.










