26. kolejka T-Mobile Ekstraklasy przebiega jak na razie bez większych niespodzianek. W sobotę najwięcej goli padło w meczu Cracovii, która pokonała u siebie Lechię Gdańsk. Swoje spotkania zdołały także wygrać Legia i Lech. W gorszych nastrojach mogą być niestety kibice Śląska Wrocław, który w tym roku nadal nie ma zwycięstwa na swoim koncie.
Kto chciał się szybko wymigać ze świątecznych przygotowań pod pretekstem meczu, mógł zrobić to już o godzinie 13:00. Przy Kałuży swoje spotkanie rozpoczęła wtedy Cracovia, która podejmowała u siebie Lechię Gdańsk. Podopieczni Roberta Podolińskiego ostatecznie wygrali 3:2, ale rywal przyjechał do Krakowa bardzo osłabiony.
W drużynie z Gdańska zabrakło trzech kluczowych zawodników: Mili, Wawrzyniaka i Wiśniewskiego. Lechia miała problemy zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Cracovia osłabienie rywala wykorzystała i to właśnie gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia już po pierwszej połowie spotkania. Tuż przed zejściem na przerwę „Pasom” został podyktowany rzut karny, którego pewnie wykorzystał Rakels, zdobywając gola na 2:1. W drugiej połowie do remisu dla gości doprowadził Vranjes, ale Lechia z równowagi mogła cieszyć się zaledwie dwie minuty, bo golem na 3:2 szybko odpowiedział Polczak, ustalający ostateczny wynik meczu.
W Krakowie, podobnie jak na pozostałych stadionach, gdzie rozgrywały się mecze ekstraklasy, narzekano na bardzo słaby stan murawy. Zima jak widać znowu zaskoczyła, ale nie tylko drogowców. Na fatalny stan boiska narzekano też w Bełchatowie. GKS podejmował u siebie Lecha Poznań, który w nie najlepszych humorach po ostatniej przegranej w Pucharze Polski podchodził do meczu w lidze.
Dla podopiecznych Skorży mecz w Bełchatowie okazał się jednak, pomimo raczej niezachwycającej postawy piłkarzy na boisku, przełomowy. Lechici wygrali w lidze na wyjeździe po raz pierwszy od 118 dni. „Kolejorz” zwyciężył 2:1, a bramki dla gości strzelali Keita i Arajuuri. Tego spotkania dobrze na pewno nie będzie jednak wspominał nowy trener GKS-u Bełchatów, Marek Zub, dla którego był to debiut na stanowisku szkoleniowca tej ekipy.
Pewna Legia i znowu fatalny Śląsk
W dobrych nastrojach do wielkanocnego śniadania bez wątpienia przystąpią piłkarze Legii Warszawa. Mistrz Polski pewnie pokonał u siebie Piasta Gliwice 2:0 i obronił fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy. Podopieczni Henninga Berga mają nad drugim Lechem trzy punkty przewagi, a wygrana nad Podbeskidziem przełamała ich serię dwóch meczów bez zwycięstwa. Bramki dla gospodarzy strzelali Kucharczyk (26. min.) i Orlando Sa (66. min.).
W nieco gorszych nastrojach do świętowania są natomiast zawodnicy Śląska Wrocław. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zremisowali z Podbeskidziem 0:0. Nie byłoby w tym może nic strasznego, gdyby nie fakt, że był to już siódmy mecz bez wygranej dla Śląska. Ostatnie zwycięstwo „Wojskowi” odnieśli 12 grudnia w meczu z Bełchatowem.











