Kiedyś derby Polski. Dziś ich namiastka. Choć dla kibiców obu drużyn jest to mecz ważny, to jednak nie są to już pojedynki decydujące o tytule mistrza Polski. Tak było chociażby w latach 90. ubiegłego stulecia. Teraz trudno mówić o tym, że spotkania Legia – Widzew decydują o czymkolwiek, ale nadal przykuwają uwagę kibiców w kraju nad Wisłą. 63. spotkanie tych dwóch drużyn rozegrane zostanie w ramach 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy w niedzielę, 23 października na Pepsi Arena w Warszawie.
Dotychczasowe statystyki są bezlitosne dla łodzian. Widzew wygrał z Legią tylko osiemnaście meczów, aż 27 przegrał i siedemnaście zremisował. W poprzednim sezonie Legia wygrała oba spotkania po 1:0. Na zwycięstwo z „Wojskowymi” czerwona część Łodzi czeka już jedenaście długich lat. Niewiele wskazuje na to, że ta passa zostanie przerwana.

Bo powiedzmy sobie szczerze, kadrowo Widzew wygląda dużo gorzej niż Legia. Nie ma właściwie takiej formacji, w której podopieczni Mroczkowskiego prezentowaliby zbliżony poziom. No, może linia obrony. Jeżeli chodzi o środek pola i atak, to tu znaczną przewagę mają gospodarze.
Jeżeli chodzi o ostatnie występy, to tu też górą jest zespół z Warszawy. Podopieczni Macieja Skorży nie stracili bramki w trzech kolejnych ligowych meczach. Mało tego, wszystkie te spotkania wygrali w sposób pewny i w pełni zasłużony. Dzięki tej passie „Wojskowi” zajmują w tabeli czwartą lokatę, ale mają jeden mecz mniej niż reszta stawki. Jeżeli dołożymy do tego dobre występy w Lidze Europejskiej i brak problemów kadrowych, to trzeba przyznać, że Legia jest zdecydowanym faworytem niedzielnego pojedynku.
A Widzew? Widzew jest w kryzysie. Do dziewiątej kolejki piłkarze prowadzeni przez trenera Mroczkowskiego spisywali się dobrze. Do tego właśnie momentu kibice czterokrotnego mistrza Polski nie zaznali smaku porażki w sezonie 2011/2012. Wtedy przyszedł wyjazd do Chorzowa i pierwsza przegrana. Na drugą nie trzeba było długo czekać, bo już w następnej kolejce na stadionie im. Ludwika Sobolewskiego gościł ŁKS, który również znalazł sposób na widzewiaków.
Morale w drużynie trenera Mroczkowskiego na pewno jest więc znacznie niższe niż wśród legionistów. Jakby nieszczęść dla łodzian było mało, to w potyczce przy Łazienkowskiej 3 nie będą mogli zagrać Grzelczak i Pinheiro, którzy w spotkaniu z ŁKS-em zostali ukarani czerwonymi kartkami.












