Pojedynek Traore kontra Ljuboja zakończony remisem 1:1, ale to drużyna Serba wywozi z Gdańska trzy punkty. Oprócz strzelców wyborowych gola zdobył Radović. Dobrą formę potwierdził Kosecki. Lechia ponosi kolejną porażkę na własnym stadionie.
Trener Kaczmarek wobec kontuzji wśród bramkarzy z konieczności wystawił między słupkami Buchalika. Dużą niespodzianką był też występ od pierwszej minuty młodziutkiego Łazaja. Na środek obrony wrócił Bieniuk, który na boisko wyszedł w specjalnej masce ochronnej. Na zmiany w defensywie zdecydował się także trener Urban – Żewłakowa zastąpił Suler, a Wawrzyniaka Rzeźniczak. Na chwilę przed meczem nie wiadomo było, czy zagra Abdou Razack Traore, który zmagał się z urazem kręgosłupa, ale ostatecznie napastnik Lechii wyszedł na boisko w pierwszym składzie.

Początkowe minuty pachniały niezłą formą Legii, która starała się od początku pokazać, kto będzie rządził na boisku. Dobre wrażenie sprawiał środek pola legionistów, gdzie rządził duet Vrdoljak – Łukasik. Z kolei obrona gospodarzy nieźle radziła sobie z prostopadłymi podaniami do warszawskich skrzydłowych. W 12. minucie pierwszy błąd Lechii od razu wykorzystała Legia, Janicki wystawił nogę, na którą wpadł Kosecki, i sędzia Stefański podyktował „jedenastkę”. To była kopia sytuacji z derbów Warszawy – tam Koseckiego faulował Pazio. Do piłki podszedł Ljuboja i… obronił Buchalik. Świetny refleks i zwinność bramkarza Lechii uratowały drużynę od straty bramki. Chwilę później Traore wbiegł w pole karne i podał między nogami Astiza do Machaja, który źle przyjmował piłkę na piątym metrze. To był trudny dzień dla Rafała Janickiego, który raz za razem był bezlitośnie objeżdżany przez Jakuba Koseckiego. Z kolei na drugiej stronie Radović rzucał świetne piłki za linię obrony, takie jak ta w 24. minucie, kiedy Rzeźniczakowi zabrakło kilku centymetrów, żeby trącić futbolówkę. Nie radził sobie Janicki, to w powstrzymywaniu „Kosy” pomógł mu Ricardinho, który… od razu zarobił żółtą kartkę za faul na młodym skrzydłowym.
Wraz z upływającym czasem zaczynała psuć się murawa, która z minuty na minutę bardziej przypominała pastwisko niż boisko piłkarskie. Po chwili mieliśmy kolejną wrzutkę do Mateusza Machaja i kolejny beznadziejny strzał, który nawet nie leciał w kierunku bramki Kuciaka. W 34. minucie próbował zrehabilitować się Ljuboja, ale jego uderzenie znów zatrzymał Buchalik. Minutę później Legia objęła prowadzenie – dośrodkowanie Vrdoljaka, piłka szczęśliwie spadła na głowę zdezorientowanego Rzeźniczaka, po czym odbiła się od poprzeczki, a Radović bez problemu wpakował futbolówkę do siatki z kilku metrów. Gol zasłużony, aczkolwiek nieco szczęśliwy. To drugie trafienie Serba w tym sezonie. Przed końcem pierwszej połowy Machaj dośrodkował na pole karne, ale Razacka uprzedził Jędrzejczyk. „Jędza” chwilę później dobrze zachował się pod bramką przeciwnika, ale tym razem to jego strzał został zablokowany.












