Hit 28. kolejki dla gospodarzy. Legia odniosła pewne zwycięstwo nad Wisłą, zdobywając po jednym golu w każdej połowie. Bramki strzelili Cabral i Szałachowski, a Parejko obejrzał czerwoną kartkę i krakowianie całą drugą połowę grali w osłabieniu.
Początkowo gra toczyła się w okolicach pola karnego Parejki. Już w 7. minucie odważnie w pole karne ruszył Manu, wyprzedzając Chaveza, ale reprezentant Hondurasu w ostatniej chwili zdołał wrócić i zażegnać zagrożenie. Potwierdzeniem dominacji legionistów w pierwszej fazie gry była akcja z 11. minuty. Manu posłał idealne dośrodkowanie w pole karne wprost na nogę Kucharczyka, a napastnik gospodarzy wpakował piłkę do siatki. Sędzia boczny dopatrzył się jednak spalonego, a gol nie został uznany.

Goście odpowiedzieli niecałe 10 minut później, kiedy Małecki wbiegł w pole karne Legii, po czym ostatecznie oddał piłkę Genkowowi. Gracz Wisły oddał strzał, który został zablokowany, a gościom przyznano tylko rzut rożny. Warszawski zespół zagroził bramce Parejki chwilę po tej akcji, kiedy Manu, tym razem z lewej strony, precyzyjnie dośrodkował piłkę do wbiegającego Rzeźniczaka. Obrońca gospodarzy próbował jeszcze odgrywać futbolówkę, która wylądowała na rzucie rożnym.
Najlepszą okazję dla gości w trakcie pierwszej odsłony spotkania zmarnował po mistrzowsku Genkow. Wszystko zaczęło się od faulu na lewej stronie, a z rzutu rożnego znakomitym dośrodkowaniem popisał się Małecki. Na piątym metrze znalazł się właśnie Genkow, ale napastnik Wisły nie potrafił pokonać Skaby, oddając strzał wprost w niego.
Gospodarze udokumentowali swoją przewagę jeszcze przed przerwą. Parejko obejrzał czerwoną kartkę, pokazaną chyba nieco zbyt pochopnie za niezamierzony faul. Do piłki podszedł Cabral, stając naprzeciw wprowadzonego do gry Jovanicia. Bramkarz Wisły miał futbolówkę na rękach, ale uderzenie było na tyle precyzyjne, że trafiło do siatki.
Legia w drugiej połowie natychmiast starała się narzucić swój styl gry. Bardzo groźnie było tuż po wznowieniu meczu ze środka, kiedy Kucharczyk opanował podanie z głębi pola od Manu, znajdując się w sytuacji sam na sam z Jovaniciem. Napastnikowi Legii zabrakło chyba jednak nieco doświadczenia, golkiper Wisły poradził sobie bowiem z tym strzałem.
Gospodarze po godzinie gry stworzyli sobie kolejną dobrą okazję do zmiany wyniku. Kolejny raz z dobrej strony pokazał się Kucharczyk, tym razem próbując zaskoczyć Jovanicia z dystansu. Bramkarz Wisły zachował czyste konto i popisał się jeszcze niezłym refleksem przy dobitce Radovicia. Chwilę później Gol miał ochotę pokonać golkipera „Białej Gwiazdy”, decydując się na niesygnalizowane uderzenie. Piłka dość niemrawo, ale równie zaskakująco minęła nieznacznie bramkę Jovanicia.










