Warszawska Legia nie zdołała zrehabilitować się po ostatniej porażce z Jagiellonią i straciła punkty w Gliwicach. Wielkie słowa pochwały dla podopiecznych Dariusza Fornalaka, którzy uwierzyli, że z Legią można skutecznie powalczyć o punkty.

Co ciekawe, Legia z Piastem do tej pory spotykała się tylko dwa razy. Oba mecze zwyciężyli warszawiacy, nie pozostawiając złudzeń rywalom. Do trzeciej konfrontacji drużyny przystępowały w zgoła odmiennych nastrojach. Legioniści przegrali 0:2 w poprzedniej kolejce z Jagiellonią Białystok po dwóch golach Kamila Grosickiego, natomiast gliwiczanie pokonali faworyzowaną Polonię Warszawa 2:0 przy Konwiktorskiej.
Do kadry Piasta wrócili kontuzjowani ostatnio: Smektała, Muszalik i Sedlacek. Jan Urban, podobnie jak szkoleniowiec Piasta, nie mógł narzekać na braki w kadrze. Do składu Legii powrócili kadrowicze: Rzeźniczak, Iwański oraz Mucha, który wraz z reprezentacją Słowacji wywalczył sobie w środę awans na przyszłoroczny mundial. W Gliwicach przed meczem Słowak odebrał bukiet kwiatów oraz dużą porcję oklasków od kibiców za ten historyczny wyczyn.

Lepiej mecz rozpoczęła faworyzowana Legia. Podopieczni Jana Urbana od pierwszego gwizdka bombardowali bramkę Kwapisza. W 39. sekundzie Chinyama umieścił nawet piłkę w siatce, lecz sędzia odgwizdał w tej sytuacji spalonego. Gospodarze wydawali się przestraszeni natarciem stołecznej drużyny, jednak, jak okazało się po pierwszym kwadransie, były to tylko pozory. Kamil Wilczek przeprowadził bardzo ładną, dynamiczną akcję. Młody pomocnik Piasta zwiódł Tomasza Kiełbowicza i uderzył minimalnie obok bramki Jana Muchy. Legia, mimo chwilowego zagrożenia pod własną bramką, nie oddała przewagi i nadal groźnie atakowała na bramkę Kwapisza. Warszawiacy bardzo chcieli zdobyć gola jeszcze przed przerwą. Mieli ku temu fantastyczną okazję po wstrzeleniu piłki przez Radovicia w pole karne, ale futbolówki lecącej wzdłuż bramki nie sięgnął Chinyama.
Drugą połowę o wiele lepiej już zaczęli gospodarze. Dwie minuty po wznowieniu gry zamieszanie w polu karnym Legii wykorzystał Paweł Gamla i dał Piastowi upragnione prowadzenie. Po przerwie podopieczni Dariusza Fornalaka grali już dużo odważniej. Gliwiczanie częściej strzelali i dużo chętniej atakowali w kierunku bramki Jana Muchy. Trudno było mimo wszystko wyobrazić sobie, że wicemistrz Polski przegra z Piastem. Legioniści z pełną determinacją usiłowali doprowadzić do remisu. Sztuka ta udała się w 77. minucie Maciejowi Iwańskiemu, który pokonał golkipera gospodarzy technicznym uderzeniem. Do końca spotkania zostało już niewiele czasu, Piast postanowił nieco się cofnąć i obronić cenny punkt. Powody do niepokoju ma natomiast Jan Urban, jego drużyna gra słabo na wyjazdach. Jeśli Legia chce liczyć się w walce o tytuł, musi walczyć o trzy punkty również w spotkaniach na stadionach rywali











