Po słabym spotkaniu Legia Warszawa zremisowała ze Śląskiem Wrocław. Skandaliczne zachowanie zawodników w ostatnich minutach meczu!
Sobotnie zmagania 21. kolejki Ekstraklasy rozpoczęły się od spotkania Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław. Teoretycznie przed spotkaniem jako faworyta wskazywano gospodarzy, którzy rozgrywali swoje pierwsze spotkanie ze Stefanem Białasem na ławce trenerskiej, a także z Dong Fangzhuo w pierwszym składzie. Pierwsze minuty nie zachwycały, aż w końcu, w 10. minucie sędzia wskazał rzut rożny dla legionistów, po wrzutce z rzutu rożnego Keleman wypiąstkował piłkę, jednak wybił ją tak niefortunnie, że ponownie trafiła pod nogi zawodnika gospodarzy. Po ładnym dorzuceniu piłki przez Iwańskiego, fenomenalnym uderzeniem z główki popisał się Dickson Choto i już od początku spotkania na przyjezdnych ciążyła presja odrobienia bramki.

Do końca pierwszej połowy oglądać mogliśmy nieporadną grę Śląska, natomiast legioniści grali z pewnością, że niewiele im potrzeba, aby wygrać to spotkanie. Podopieczni Stefana Białasa oddali inicjatywę rywalom i czekali na ich ataki, by później móc skutecznie wyprowadzić kontratak.
Po gwizdku rozpoczynającym drugą odsłonę meczu, to piłkarze z Wrocławia byli blisko odrobienia strat. Z minuty na minutę ich ataki były groźniejsze, a dośrodkowania bardziej precyzyjne. Kwestią czasu wydawał się fakt, kiedy to przyjezdni doprowadzą do wyrównania. W 58. minucie Wołczek wpadł w pole karne, a Astiz interweniował nieco spóźnionym wślizgiem i powalił rywala na ziemię. Arbiter bez większego namysłu wskazał na jedenasty metr od bramki Jana Muchy. Przed szansą na wyrównanie stanął Sebastian Dudek. Chwilę później na tablicy świetlnej był już wynik 1:1.
W 75. minucie oglądać mogliśmy świetną akcję dla Legii. Prawą flanką przedarł się Rzeźniczak, wpadł w pole karne i dośrodkował na długi słupek. Na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Rybus, jednak futbolówka trafiła w boczną siatkę. Cztery minuty później, po faulu Borysiuka na Madeju, dobrą szansę mieli goście, jednak strzał Sebastiana Mili, choć precyzyjny, nie zrobił większego wrażenia na bramkarzu Legii.
Na koniec spotkania mieliśmy jeszcze trochę emocji. Zawodnikom na boisku puściły nerwy, za co posypały się kartki. Za brutalny faul czerwony kartonik obejrzał Tadeusz Socha, zaś Łukasz Madej i Jakub Wawrzyniak ukarani zostali żółtymi kartkami za dyskusje z arbitrem.











