Ruch Chorzów zremisował na własnym boisku z Legią Warszawa 1:1. Spotkanie rozgrywane w ramach ćwierćfinałów Pucharu Polski dostarczyło wielu emocji. Ruch może cieszyć się z remisu, ponieważ, gdyby Michal Hubnik oraz Manu byli bardziej skuteczni, to goście wyjechaliby z dużą zaliczką przed rewanżem.
Spotkanie w pierwszych minutach było wyrównane, zatem oba zespoły stwarzały sobie okazje do zdobycia bramki. Już w 7. minucie bramkarz Legii, Wojciech Skaba, bardzo dobrze interweniował przy mocnym strzale oddanym przez Piecha. Niecałe dziesięć minut później Skaba jednak wyjmował piłkę z siatki. Zdobywcą gola został Arkadiusz Piech, który wykorzystał dobrą piłkę dograną w pole karne i precyzyjnym, plasowanym strzałem uderzył w kierunku bramki gości, jak się okazało celnie i od 15. minuty gospodarze prowadzili 1:0. Kilka minut po stracie gola dwukrotnie szczęścia próbował Alejandro Cabral, jednak argentyński zawodnik miał w pierwszej połowie zwichrowany celownik.

Drugi kwadrans pierwszej połowy rozpoczął Michał Kucharczyk, którego atomowe uderzenie z ogromnym trudem obronił golkiper Ruchu, Matko Perdijić. Tym razem chorzowskiej ekipie udało się bez większych nerwów wyjść z opresji, jednak chwilę później golkiper tejże drużyny mógł zostać antybohaterem pierwszej połowy, ponieważ bardzo niepewnie interweniował przy zagraniu w pole karne Miroslava Radovicia. Niemniej sytuacji nie wykorzystał nowo pozyskany Michal Hubnik. Pierwsza połowa zakończyła się po myśli gospodarzy, ponieważ Ruch schodził na przerwę przy wyniku 1:0.
Druga część meczu rozpoczęła się od naporu Legii Warszawa. Widać, że zawodnikom stołecznego zespołu musiało bardzo zależeć na odrobieniu strat na początku drugiej połowy. Już w 54. minucie spotkania padła wyrównująca bramka. Jej autorem był Marcin Komorowski, wykonując pewnie rzut karny, który faulem na Radoviciu sprokurował bramkarz Ruchu Chorzów, Matko Perdijić. W kolejnych minutach drużyna ze stolicy wyraźnie przeważała, jednak nie zdołała wyprowadzić decydującego ciosu, jakim byłaby bramka pozwalająca wyjść na prowadzenie. Bardzo dobrze wychodził na pozycję czeski napastnik, Michal Hubnik, jednak małe problemy ze skutecznością spowodowały, że nowy gracz Legii zakończył mecz z zerowym dorobkiem bramkowym. W barwach chorzowskiego Ruchu słabo spisywali się Malinowski i Grzyb, którzy na piętnaście minut przed końcem zostali zastąpieni przez kolejno Sebastiana Olszara oraz Macieja Jankowskiego. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry szczęścia z bliskiej odległości próbował świeżo wprowadzony Jankowski, jednak piłka minimalnie minęła bramkę Legii.
Mimo średniej postawy napastników i pomocników Ruchu, trener Waldemar Fornalik może być bardzo zadowolony z wyczynów swoich defensorów, którzy w pełni realizowali założenia taktyczne i dobrze przerywali akcję podopiecznych Macieja Skorży.










