Do nie lada sensacji doszło w Warszawie, gdzie Legia podejmowała Cracovię. Krakowski zespół przez niemal pół godziny grał w osłabieniu, bo dwie żółte kartki obejrzał Struna, ale Legia nie potrafiła wykorzystać przewagi. Stołeczny klub zremisował z przedostatnim zespołem tabeli i po 17. kolejce T-Mobile Ekstraklasy nie wyprzedził liderującego Śląska.
Legia od początku spotkania starała się narzucić swój styl gry, aby już w pierwszej odsłonie zdobyć prowadzenie. Gospodarze przeprowadzali składne, efektowne akcje, jednak poczynaniom podopiecznych trenera Skorży brakowało precyzji. Mimo optycznej przewagi Legii, to Cracovia przeprowadziła pierwszy groźny atak. Na lewej stronie boiska urwał się Suworow, który ograł jednego z obrońców stołecznego klubu, zszedł do środka pola karnego i oddał mocny strzał, z którym jednak poradził sobie Kuciak.

Przyjezdni postawili stołecznemu klubowi wysokie warunki, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł w ataku. Co istotne, Cracovia imponowała wysokim pressingiem, podwojonym kryciem, co w znaczny sposób utrudniało legionistom atak pozycyjny. Mimo niewielu okazji bramkowych w pierwszej połowie, mecz mógł się podobać – wysokie tempo, dużo walki pod jednym i drugim polem karnym.
Niebezpiecznie pod bramką Legii zrobiło się po pół godzinie gry, gdy do bezpańskiej piłki jednocześnie ruszyli Kuciak i Ntibazonkiza. Dynamiczny gracz „Craxy” zdołał dotknąć futbolówkę przed rywalem, a ta niespodziewanie znalazła się za plecami golkipera warszawskiego klubu. Obrońcy „Wojskowych” szybko zareagowali, tym bardziej, że piłka nie toczyła się bardzo powoli.
Legia doszła do głosu minuty przed przerwą, gdy poirytowany nieporadnością kolegów na prawej stronie ruszył Ljuboja. Swój imponujący rajd zakończył mocnym, niesygnalizowanym strzałem lewą nogą, ale futbolówka znalazła się tylko na bocznej siatce. Krótko po wznowieniu gry po zmianie stron znakomicie na lewym skrzydle pokazał się Suworow, który dograł płaskie podanie do Ntibazonkizy. Napastnik „Pasów” przedłużył je do Struny, który, mając wyśmienitą okazję do zdobycia bramki, strzelił w interweniującego Wawrzyniaka.












