Legia przegrywa ze Śląskiem


Legia Warszawa przegrała na własnym boisku 1:2 ze Śląskiem Wrocław. Bramki dla gości zdobywali Kaźmierczak oraz Mila. Kibiców gospodarzy uradował swoim trafieniem Borysiuk. Wynik mógł być jeszcze lepszy dla gości, ale rzutu karnego nie wykorzystał Przemysław Kaźmierczak.


Udostępnij na Udostępnij na

Od początku spotkania przewagę miała Legia. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce. Śląsk z kolei czekał na okazję do kontrataku. Swoje przedmeczowe założenia już w 7. minucie musiał zmienić trener Orest Lenczyk, ponieważ jego podopieczni dali sobie wbić bramkę. Jej autorem był Ariel Borysiuk. Pomocnik Legii dopadł do wybitej przed pole karne futbolówki i bez zastanowienia uderzył z pierwszej piłki. Ta z kolei wpadła tuż przy słupku bramki, a sam Borysiuk może być pewien, że jego trafienie będzie kandydowało do miana gola kolejki. „Wojskowi” mogli podwyższyć w 14. minucie. Manu zagrał z Hubnikiem na jeden kontakt, otrzymując bardzo dobre podanie w pole karne. Niestety dla gospodarzy strzał zewnętrzną częścią stopy był niecelny. Kolejną okazję stołeczny klub miał w 22. minucie spotkania, kiedy to po dośrodkowaniu Wawrzyniaka głową uderzał Radović. Podobnie jak w przypadku Manu, był to jednak strzał niecelny. Chwilę później jedyną groźną w pierwszej połowie meczu sytuację stworzył sobie Śląsk. Piłkę wybitą przed pole karne przejął Sztylka. Minął jednego rywala i dośrodkował na długi słupek. Tam na piłkę czekał Kaźmierczak, który strzałem z ostrego kąta z woleja wyrównał stan spotkania. To już kolejny piękny gol byłego zawodnika FC Porto, który w poprzednim meczu z Jagiellonią popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu. Przed przerwą obejrzeliśmy jeszcze jeden strzał godny odnotowania. Jego autorem był Borysiuk, który Kelemena próbował pokonać z rzutu wolnego. Bramkarz Śląska był jednak na posterunku, pewnie wyłapując uderzenie zawodnika Legii.

Śląsk znowu zaprezentował się z dobrej strony
Śląsk znowu zaprezentował się z dobrej strony (fot. slaskwroclaw.pl)

Początek drugiej połowy zapowiadał nam niesamowite emocje. Najpierw w 47. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową na bramkę Śląska uderzał Komorowski. Futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Przewrotką dobijać próbował Kucharczyk, ale zrobił to bardzo niedokładnie. Z nieudanego strzału wyszło jednak świetne podanie, po którym Komorowski uderzał z pięciu metrów. Fenomenalną interwencją popisał się Kelemen. Chwilę później to goście objęli prowadzenie. Piłkę głową do Sebastiana Mili zgrywał Ćwielong. Pomocnik gości uderzył bez zastanowienia prawą nogą, a opadająca futbolówka spadła tuż obok słupka bramki strzeżonej przez Skabę. Gol przepiękny, ale nieco ujmuje mu fakt, że w momencie gdy Ćwielong otrzymywał piłkę, był na pozycji spalonej. Po utracie bramki do ataku ruszyła Legia. To jednak wrocławianie mieli doskonałą okazję do podwyższenia prowadzenia. W 70. minucie w pole karne gospodarzy wpadł aktywny Ćwielong, który był faulowany przez Rzeźniczaka. Do rzutu karnego podszedł Przemysław Kaźmierczak, ale fatalnie przestrzelił. Chwilę później po szybkiej wymianie piłki przed szansą stanęli podopieczni Macieja Skorży, ale futbolówkę z linii bramkowej wybijał Pawelec. Przed końcem spotkania Legia miała jeszcze jedną dobrą okazję do wyrównania. W 80. minucie błąd popełnił Kelemen, który wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu. Natychmiast dopadł do niej Chinyama, ale uderzył wprost w bramkarza gości. Do końca meczu drużyna ze stolicy próbowała wyrównać, by zdobyć choć jeden punkt, ale Śląsk przy odrobinie szczęścia zdołał utrzymać wynik do końcowego gwizdka arbitra.

Legioniści przegrali mecz, który miał dać im choć na jeden dzień fotel lidera. Pomimo kilku momentów niezłej gry, stracili oni punkty, które mogą być niezwykle ważne w ostatecznym rozrachunku. Jeśli chodzi o Śląsk, to podopieczni Oresta Lenczyka notują kolejny świetny występ tej wiosny. Jak do tej pory nie przegrali ani jednego spotkania, mimo że mają już za sobą mecze z Legią czy Jagiellonią. Wydaje się więc, że widmo spadku zostaje przez drużynę z Wrocławia pomału zażegnane.   

Komentarze
~erererer (gość) - 15 lat temu

gratulacje slask powoli wraca do formy

~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

Ja pierniczę-jestem załamany!!!...A już wydawało
mi się,że po derbach,LEGIA weszła na odpowiednie
tory ku mistrzostwu8( Niestety jednak tak jeszcze nie
jest

~ererererv (gość) - 15 lat temu

legia powinna bardziej pracowac nad podaniami bo
ogladalem ten mecz i czesto oddawali pilke

~LegionekBP (gość) - 15 lat temu

Legia to wciąż młoda drużyna. Martwie się tymi
wpadkami, ale nie jest tak źle. Ma realne szanse na
mistrzostwo Polski i grę w europejskich pucharach.
Myślę, że już za rok ta ekipa będzie bardziej
zgrana i powalcz w Europie, jak Lech w tym roku. :)

~dwdw (gość) - 15 lat temu

A juz w derbach tak Legia pokazala
klase,podziekowania dla Sadloka,nawet gola nie
zdobyli,rozumiem jak by wygrali 3-4 do zera,oni nigdy
nie bada prezentowac takiej formy jak lech w
Pucharach,chyba ze druzyna przeciwna bedzie grac z
polamanymi nogami to moze szanse jakies maja na
zdobycie gola,ale to i tak bardzo male.

~green (gość) - 15 lat temu

BRAWO ŚLĄSK!!!

Najnowsze