Podopieczni Jana Urbana pokonali 2:0 Zagłebie Lubin. Na listę strzelców wpisywali się Helio Pinto i Wladimier Dwaliszwili.
Drużyna Legii Warszawa chciała za wszelką cenę wygrać, by utrzymać się na fotelu lidera. Piłkarze Zagłębia Lubin spisywali się nieco lepiej pod wodzą Oresta Lenczyka i do Warszawy nie przyjechali z zamiarem łatwego oddania inicjatywy.

W pierwszych fragmentach spotkania Zagłębie Lubin było lepszym zespołem. Goście częściej nacierali na bramkę warszawiaków, próbując stworzyć solidne zagrożenie. Przez pewien okres żadna strona nie miała dobrego pomysłu na rozegranie akcji i futbolówka dość długo znajdowała się w środkowej części boiska. Podopieczni Oresta Lenczyka często tracili piłki, co próbowali wykorzystać legioniści, którzy po kilku przechwytach rozgrywali kontry, ale nie przynosiły one żadnych korzyści.
Zagłębie skutecznie się broniło, jednak skapitulowało w 38. minucie, kiedy piłkę do siatki wpakował Helio Pinto. Wszystko zaczęło się od wrzutki Bartosza Bereszeńskiego, który dośrodkował wprost na głowę Tomasza Jodłowca. Obrońca Legii uderzył prosto w bramkarza gości, który wybił piłkę przed siebie. Sytuację wykorzystał Portugalczyk, który mocnym strzałem z kilku metrów wykończył akcję. Obraz gry nie uległ zmianie i Legia do przerwy prowadziła na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin.
Po przerwie warunki gry dyktowała również Legia. Do tego w 55. minucie meczu miała rzut karny, gdyż w „szesnastce” faulowany był Dominik Furman. Wykonawcą „jedenastki” był Wladimier Dwaliszwili, który pewnie wpakował piłkę do siatki. Bramkarz wyczuł intencję, rzucając się w tę samą stronę, ale nie był w stanie wybronić tego uderzenia. Od tamtego momentu gospodarze mieli grę pod kontrolą i zawodnicy z Dolnego Śląska musieli zaprezentować szaleńczy zryw, aby powrócić do równorzędnej walki.
W końcówce spotkania Legia naciskała, aby zdobyć kolejną bramkę. Najbliżej był Dominik Furman, który strzałem z dystansu chciał umieścić futbolówkę w bramce, jednak golkiper Zagłębia pewną interwencją zażegnał niebezpieczeństwo. W końcówce Legia nie pozwoliła gościom zdobyć nawet honorowego gola. Starcie zakończyło się pewnym zwycięstwem Legii 2:0, która wyszła na prowadzenie w tabeli i teraz czeka na to, co jutro zaprezentuje Górnik w meczu z Lechem.











