Legia totalnie zdominowała Zagłębie Lubin i pewnie wygrała 3:0 w zaległym spotkaniu pierwszej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Dzięki temu zwycięstwu zespół prowadzony przez Macieja Skorżę zbliżył się do Śląska Wrocław na dystans dwóch punktów.
Już pierwszy kwadrans dał nam odpowiedź, jak będzie wyglądał ten mecz. Legia prawie cały czas przebywała na połowie Zagłębia, a goście starali się atakować z kontry. Próbowali kolejno Rybus, Wolski, Radović, ale żadna z tych akcji nie przyniosła legionistom bramki. To nie znaczy jednak, że kibice na Pepsi Arenie musieli długo czekać na bramkę. W 19. minucie bardzo dobrą dwójkową akcję Ljuboja – Rybus wykończył ten drugi i Legia prowadziła 1:0. Trzeba podkreślić, że Serb popisał się fantastyczną asystą, odgrywając piętą idealnie w tempo do swojego partnera.

Kolejne minuty to potwierdzenie dominacji Legii, ale bez fajerwerków ze strony podopiecznych Macieja Skorży. Gospodarze mądrze utrzymywali się przy piłce i starali się spokojnie stworzyć sobie dogodną okazję do strzelenia bramki.
Pierwszą naprawdę groźną sytuację piłkarze Zagłębia wykreowali dopiero w 40. minucie. Ładne dośrodkowanie z lewej strony boiska spadło na głowę dobrze wchodzącego w środek pola karnego Rakowskiego, ale ten uderzył w środek bramki i Kuciak nie miał problemów z obroną tego strzału. Chwilę później ładnym dryblingiem dwóch obrońców Legii oszukał Hanzel, uderzył z linii pola karnego, ale znów na posterunku był Kuciak.
Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i Legia zasłużenie schodziła do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Obraz gry na początku drugiej połowy się w ogóle nie zmienił. W 54. minucie powinno być już 2:0. Po kolejnej akcji aktywnego dziś duetu Ljuboja – Rybus piłka trafiła pod nogi Radovicia, a ten nie trafił do pustej bramki. Jednak pomocnik Legii już chwilę później wpisał się na listę strzelców. Podopieczni Macieja Skorży wyprowadzili wzorowy kontratak, Rybus doskonale dograł do Radovicia, który ładnym technicznym strzałem zewnętrzną częścią stopy skierował piłkę do bramki.

Po strzeleniu drugiego gola gospodarze poczynali sobie na boisku bardzo swobodnie. Operowali piłką z ogromną swobodą i zdecydowanie przeważali na boisku. Taka gra przyniosła skutek bramkowy w 75. minucie. Znów asystował Rybus, a piłkę do siatki z najbliższej odległości wpakował Ljuboja. Choć trzeba wspomnieć, że Serb był na minimalnym spalonym. Dla Macieja Rybusa była to już ósma asysta w tym sezonie.











