Legia Warszawa pokonała na własnym stadionie Górnik Zabrze 2:1 (1:1) w meczu na szczycie T-Mobile Ekstraklasy. Goście byli lepsi w pierwszej połowie, ale ta skończyła się remisem. Po przerwie oglądaliśmy już koncert gry mistrza Polski. Mecz był bardzo zacięty, zawodnicy walczyli z całych sił, ale to Legia zapewniła sobie zwycięstwo kilka minut przed końcem spotkania.

Już 5 minut po rozpoczęciu gry Górnik mógł prowadzić. Kosznik wrzucił w pole karne, lecz Skaba w świetny sposób złapał piłkę. Za nim był już Zachara, który zamykał akcję. W 13. minucie Kosznik popełnił błąd. Wykorzystał to Radovic, zabierając się z piłką w stronę bramki, ale strzelił obok. Dziesięć minut później Brzyski zagrał z rzutu wolnego, a najwyżej do piłki doskoczył Tomasz Jodłowiec, jednak strzał głową był zbyt lekki. Chwilę później było 0:1. Nakoulma wkręcił w ziemię obrońców Legii, został zablokowany, a do piłki dopadł Łukasz Madej i bez zastanowienia strzelił w stronę bramki, łapiąc na wykroku Wojciecha Skabę. W 34. minucie mamy wyrównanie. Ivica Vrdoljak wykorzystał rzut karny pewnym strzałem, po tym jak Ojamaa wbiegł w pole karne i został wycięty przez Mączyńskiego. W 40. minucie Furman stracił piłkę w środku pola, z piłką zabrał się Mączyński, ale strzelił nad bramką.
W 50. minucie Ojamaa pokazał swoją szybkość na prawym skrzydle. Wrzucił w pole karne, jednak pierwszy przy piłce był Steinbors. W 63. minucie Brzyski chciał mocno wrzucić w pole karne, a z wrzutki wyszedł strzał, który wylądował jednak w boczną siatkę. W 65. minucie Brzyski rozrzucił szeroko piłkę do Żyry. Ten zgrał w pole karne do Ojamy, piłkę wybił mu obrońca prosto pod nogi Radovica, jednak Serb nie trafił w bramkę. Chwilę później Nakoulma kapitalnie wypuścił Kosznika, ten wrzucił w pole karne, jednak nikt nie zamknął akcji. W 70. minucie Radovic zakręcił Szeweluchinem, oddał strzał, ale obronił Steinbors. Dwie minuty później na strzał zza pola karnego zdecydował się Brzyski, Steinbors wybił piłkę przed siebie, do piłki doszedł Radovic, ale znów obronił bramkarz gości. W 77. minucie Vrdoljak po raz kolejny pokazał klasę w tym spotkaniu, zatrzymując ofiarnie rozpędzonego Nakoulmy. Minute później Helio Pinto świetnie wrzucił w pole karne wprost na głowę Ojamy, jednak jego piłka przeleciała obok bramki. W 84. minucie Radovic mógł zdobyć bramkę. Brzyski wrzucił mięciutko w pole karne, tam Serb był blokowany przez obrońców, jednak ambitnie włożył między nich nogę i uderzył nad Steinborsem, ale też nad bramką. Dwie minuty później Brzyski wrzucił z rzutu rożnego. Vrdoljak uderzył piłkę głową, ta wylądowała na poprzeczce, a Tomasz Jodłowiec poszedł za strzałem i wepchnął ją do bramki. Wynik to 2:1. Minutę później Górnik powinien wyrównać. Mączyński wycofał na jedenasty metr do Nakoulmy, jednak reprezentant Burkina Faso uderzył wysoko ponad bramką. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Patryk Mikita fenomenalnie wypuścił Ojamę, ale w ostatniej chwili Estończyka zablokował obrońca gości.











