Mecz Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok ma tylko jednego faworyta. Lider zamierza oddalić się w tabeli od grupy pościgowej, a żeby tego dokonać, musi wzbogacić się o trzy punkty. Aby tak się stało, warszawianie muszą wznieść się na wyżyny swoich możliwości.
Po wczorajszym zwycięstwie Lecha Poznań nad Widzewem Łódź Legia ma zaledwie jeden punkt przewagi nad wiceliderem. Żeby spotkanie pomiędzy „Kolejorzem” i „Wojskowymi”, do którego dojdzie w przyszłym tygodniu, nie było decydujące o układzie tabeli, warszawianie muszą wygrać. Nie od dziś wiadomo, że legioniści gorzej sobie radzą, kiedy towarzyszy im duża presja. Ten mecz jest więc ważniejszy, niż pozornie może się wydawać.

Obie ekipy zmierzą się ze sobą po raz 26. Wynik wszystkich pojedynków jest korzystny dla warszawian. Na 25 spotkań wygrali oni aż 12 pojedynków, cztery starcia zakończyły się triumfem białostoczan, a dziewięć remisem. Bilans bramek wynosi 31:18 dla Legii. Najbardziej pamiętany jest mecz z 1989 roku, który został rozegrany w finale Pucharu Polski. Legia wygrała wówczas z „Dumą Podlasia” 5:2. Ostatnie spotkanie pomiędzy oboma drużynami zakończył się remisem 1:1, który dla walczącej o mistrzostwo Polski Legii był równoznaczny z porażką.
– Nie mam zamiaru przypominać swoim podopiecznym kwietniowego spotkania z Jagiellonią. Mecz z Lechią był brzemienny w skutki, ale nie ma sensu wspominać wszystkich pojedynków, w których Legia traciła punkty w ubiegłym sezonie – mówił trener Legii, Jan Urban.
W Legii zabraknie kilku ważnych piłkarzy. Od dłuższego czasu z kontuzją boryka się Rafał Wolski, ale w identycznej sytuacji jest czołowy obrońca Jagiellonii, Tomasz Porębski. Przyzwyczailiśmy się także do faktu, że niedysponowany jest Dickson Choto. Nie w pełni formy jest podobno Danijel Ljuboja, który narzeka na bóle mięśniowe, lecz Jan Urban raczej nie zrezygnuje z najważniejszego zawodnika linii ofensywnej.
Szkoleniowiec warszawian zauważa, że Jagiellonia ma wiele silnych punktów. Nie sposób skupić się na jednym piłkarzu, należy uważać na niebezpieczeństwo, które może stworzyć niemal każdy zawodnik z pierwszego składu białostoczan. – Musimy być czujni w defensywie, bo tacy piłkarze, jak Kupisz, Dzalamidze, Plizga, Frankowski i Zahorski potrafią strzelać. „Jaga” ma moc w ofensywie, ale również w defensywie białostoczanie są mocni. W ich szeregach jest kilku uznanych zawodników, w tym defensywni pomocnicy – Bandrowski, Tymiński oraz Grzyb. Wiele akcji przerywają jeszcze przed linią defensywy – dodaje szkoleniowiec Legii.
Z kolei Tomasz Frankowski wierzy, że sukces jest w zasięgu ręki. Popularny „Franek” zauważa, że jego drużyna gra lepiej na wyjazdach, o czym świadczy chociażby zwycięstwo z Lechem Poznań. –











