Piłkarze Lecha zaraz po meczu zgodnie mówili, że pomimo trudnych warunków, udało im się zrealizować założenia taktyczne nakreślone przez trenera. Lechici podkreślali, że dwumecz nie jest jeszcze rozstrzygnięty, a w Portugalii czeka ich bardzo trudne spotkanie, które odbędzie się w skrajnie innych warunkach atmosferycznych.
Siergiej Kriwiec: Mecz był bardzo trudny, bo to nasze pierwsze oficjalne spotkanie w tym roku. Warunki były niekorzystne, przez co nie grało się łatwo. Z początku mieliśmy problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu gry. Braga nas nie zaskoczyła, zagrali od początku agresywnie, jak przypuszczaliśmy. Wykonaliśmy założenia taktyczne, czyli zagraliśmy na zero z tyłu i do tego strzeliliśmy bramkę. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, dlatego czekaliśmy na jedną, dobra akcję i to się udało. W Bradze nie możemy się bronić. Jeśli strzelimy bramkę, to wtedy Portugalczycy będą musieli zdobyć aż trzy gole.
Mateusz Możdżeń: Jako jedyny grałem w koszulce z krótkim rękawem – tak jakoś wyszło (uśmiech). Adrenalina była ogromna, dlatego nie zwracałem uwagi na pogodę. Plan minimum został wykonany. Nie straciliśmy bramki u siebie, a udało się coś strzelić. Za tydzień do Bragi lecimy w dobrych nastrojach. Nasze szansę na awans oceniam 50 na 50, gdyż jedna bramki zaliczki to nie jest w piłce nożnej dużo. Miałem za zadanie zgrywać piłki do tyłu. Nie dało się grać technicznie, był to przede wszystkim mecz walki.
Krzysztof Kotorowski: Nie chciałem śniegu, ale rano się obudziłem i był. Trzeba było to zaakceptować. Trudno powiedzieć, czy lepiej czuliśmy się w tych śnieżnych warunkach. Co prawda graliśmy w takich z Juventusem, ale przez ostatnie tygodnie przygotowaliśmy się na zielonych boiskach. Za tydzień śniegu nie będzie, musimy dużo pracować i awansować. W Portugalii będzie bardzo trudno, ale wyjdziemy skoncentrowani.










