Polonia Warszawa przegrała u siebie z Lechią Gdańsk 1:2. Dwie bramki dla gości strzelił Traore, honorowe trafienie dla „Czarnych Koszul” zaliczył Mierzejewski.
Wynik po 45 minutach zupełnie nie oddawał obrazu gry w pierwszej odsłonie – to Polonia miała inicjatywę i częściej atakowała, Lechia za to próbowała gry z kontrataku. „Czarne Koszule” imponowały przede wszystkim grą w środku pola i efektownym rozgrywaniem piłki. Bardzo aktywny był Mierzejewski, który kilkukrotnie swoimi dryblingami wprawiał w zakłopotanie defensorów gości. Zmieniający często strony boiska pomocnik, próbował również strzelać z dystansu, lecz jego uderzenie z 17. minuty powędrowało ponad bramką. Strzały Bruno oraz Andreu napotkały na swojej drodze obrońców Lechii, zaś piłka posyłana przez Nowaka trafiła wprost w ręce bramkarza warszawian.

W 29. minucie doszło do otwarcia wyniku. Świetną indywidualną akcję strzałem skwitował Buzała, jednak czujnością wykazał się Przyrowski, który intuicyjnie odbił piłkę przed siebie. Do futbolówki dopadł Traore i wślizgiem wpakował ją do pustej siatki. Dziesięć minut później szanse na wyrównanie mieli gospodarze. Podanie Bruno otworzyło drogę do bramki Mierzejewskiemu, który znalazł się w sytuacji sam na sam. Reprezentant Polski idealnie wyłożył piłkę Gołębiewskiemu, lecz ten… nie zdołał wpakować jej do pustej siatki. Ciężar gry momentalnie przeniósł się pod pole karne Polonii, jednak dwa sytuacyjne strzały gości nie przyniosły skutku w postaci drugiego gola.
Bramkowa riposta gospodarzy nastąpiła już w pierwszej minucie drugiej połowy. W polu karnym przytomnie zachował się Sobiech, który skupił na sobie uwagę obrońców, po czym przyjął piłkę i wystawił ją do Mierzejewskiego. Kapitan Polonii efektownym strzałem posłał futbolówkę do bramki strzeżonej przez Małkowskiego. „Czarne Koszule” z prowadzenia nie cieszyły się zbyt długo – w 54. minucie z interwencją we własnym polu karnym spóźnił się Pietrasiak. Jedenastkę na gola ze stoickim spokojem zamienił Traore, do końca wyczekując, w którą stronę rzuci się Przyrowski.
Iworyjczyk był blisko skompletowania hat-tricka w 61. minucie, lecz jego uderzenie trafiło po drodze w obrońcę Lechii, a rykoszet minimalnie minął słupek bramki. W miarę upływu czasu nasilały się ataki gospodarzy. Bliski szczęścia był Bruno, którego sytuacyjny strzał trafił wprost w stojącego na linii bramkowej Bąka. Lechistów nie opuszczało szczęście – uderzenie Teodorczyka wylądowało na… twarzy Małkowskiego. Strzał z rzutu wolnego Mierzejewskiego również nie znalazł drogi do bramki – przeleciał ponad poprzeczką.
Lechia Gdańsk rozegrała dobre spotkanie i wygrała na bardzo trudnym terenie. Znacznie zbliżyła się tym samym do czołówki, zajmując miejsce tuż za podium. Polonia Warszawa na stałe zagościła w środkowym sektorze tabeli.











