Po raz trzeci w krótkim czasie los skojarzył drużyny Lechii i Legii. W ramach 23. kolejki Ekstraklasy przy ulicy Traugutta miejscowi, po golach Traore i Lukjanovsa, pokonali ekipę ze stolicy 2:1. Dla podopiecznych Skorży samobójcze trafienie zanotował Krzysztof Bąk.
Na boisku w Gdańsku spotkały się zespoły, które w ostatnich tygodniach mierzyły siły dosyć często. Dwukrotnie spotkały się ze sobą w półfinale Pucharu Polski, a teraz przyszedł czas na zmagania ligowe. Pierwsze minuty tego pojedynku delikatnie mówiąc nie zachwyciły, ale w 8. minucie wynik niespodziewanie otworzyli goście. Po dośrodkowaniu w pole karne przypadkowo piłkę do własnej bramki technicznym uderzeniem skierował Krzysztof Bąk. Warto dodać, że to już drugi gol samobójczy byłego defensora „Czarnych Koszul” z rzędu. W pierwszym kwadransie lechiści praktycznie nie istnieli na murawie, gdyż zawodnicy tej drużyny mieli poważne problemy z wyjściem z własnej połowy.

Na składną sytuację swoich pupili gdańscy sympatycy musieli czekać do 22. minuty. Po kapitalnym dorzuceniu futbolówki przez Lewona Hajrapetjana w pole karne „Wojskowych”, akcję strzałem głową perfekcyjnie wykończył Abdou Razack Traore. W kolejnych minutach inicjatywę przejęli piłkarze z Warszawy, czego efektem była okazja czeskiego napastnika, Michala Hubnika. Po dobrym dograniu Manu i strzale głową wspomnianego snajpera gości piłka minimalnie minęła bramkę strzeżoną tego dnia przez Pawła Kapsę. Na trzy minuty przed zejsciem do szatni po raz kolejny zaatakowała Legia. Świetnym uderzeniem popisał się Manu, lecz strzał portugalskiego gracza przeszedł tuż obok słupka i nie doczekaliśmy się zmiany wyniku.
W drugiej odsłonie jako pierwsi do ataków przystąpili podopieczni Tomasza Kafarskiego. Kontuzjowanego Dawidowskiego zastąpił Bedi Buval, a na murawie mieliśmy dla gospodarzy stały fragment w postaci rzutu wolnego. Uderzenie z 35 metrów Abdou Razacka Traore wybronił Wojciech Skaba i tym samym uratował swój zespół od utraty gola. Kolejną próbkę swoich bramkarskich możliwości golkiper z Warszawy pokazał w 53. minucie, kiedy po raz kolejny w krótkim czasie okazał się lepszy od Traore.
Coraz groźniejsi gospodarze, którzy po przerwie zdecydowanie przejęli inicjatywę w tym spotkaniu, dopięli swego w 59. minucie tej rywalizacji. Gola po składnej akcji całej drużyny zdobył Ivans Lukjanovs i Lechia zasłużenie wyszła na prowadzenie. Legioniści obudzili się dopiero w 68. minucie. Dogodną okazję do wyrównania miał wprowadzony na boisko Srdja Knezevic, ale zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Kapsa. Gorąco pod bramką lechistów było także dwie minuty później, gdy szczęścia próbował Hubnik, lecz i tym razem akcja spaliła na panewce.











