W spotkaniu kończącym 3. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk pokonała Jagiellonię Białystok 2:0. Podopieczni Michała Probierza byli drużyną zdecydowanie lepszą i gdyby wykazali się większą skutecznością, to mogłoby skończyć się nawet pogromem.
Już w 3. minucie pierwszą szansę miała Lechia Gdańsk. Na czystą pozycję wychodził Paweł Buzała, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Dziewięć minut później Daisuke Matsui stracił piłkę na rzecz Macieja Gajosa i próbując ratować sytuację, sfaulował piłkarza Jagiellonii, za co słusznie ujrzał żółtą kartkę. Mecz toczony był w niezłym tempie. „Biało-zieloni” byli wyraźnie uskrzydleni i zmotywowani remisem z wielką Barceloną.

W 16. minucie, po podaniu z drugiej linii, do piłki doszedł Paweł Buzała i mocnym strzałem pokonał Słowika. 1:0 dla gdańskiej Lechii! Kilka minut później kolejna szansa gospodarzy. Piłkę dogrywał Buzała, jednak Michał Pazdan wybił głową futbolówkę zmierzającą pod nogi Grzelczaka. Mimo prowadzenia to gdańszczanie częściej utrzymywali się przy piłce. Mecz wyraźnie się ożywił. W 33. minucie kolejną setkę zmarnował Daisuke Matsui. Po świetnym podaniu Piotra Grzelczaka Japończyk stanął sam na sam z bramkarzem, ale przestrzelił.
W końcówce pierwszej połowy wyraźnie spadło tempo. Grę kontrolowali piłkarze z Gdańska, ale białostoczanie skutecznie się bronili. – Jagiellonia, tak dobrze prezentująca się w poprzednim meczu, nie potrafiła stworzyć nawet ćwierć sytuacji. Do tego podopieczni Piotra Stokowca bardzo źle grali w defensywie. Lechia powinna wygrywać co najmniej różnicą trzech goli – relacjonował korespondent iGol.pl z Gdańska, Jakub Kowalewski.
W drugiej połowie tempo meczu znów się ożywiło. W 47. minucie Deleu podawał piłkę w pole karne do Pawła Buzały, jednak strzelec pierwszej bramki dla „Biało-zielonych” przegrał pojedynek biegowy ze Słowikiem. W miarę upływu drugiej połowy spotkania goście atakowali coraz śmielej i dążyli do wyrównania. W 56. minucie przed stratą gola uratował gdańszczan Jarosław Bieniuk, który zablokował strzał Gajosa.
Kilka minut później kolejną szansę miała „Jaga”. Tym razem akcję zamykał Jonatan Straus, ale po jego uderzeniu futbolówka przeleciała daleko obok bramki gospodarzy. W 80. minucie zobaczyliśmy drugą bramkę dla Lechii Gdańsk! Po wrzutce z rzutu wolnego Piotra Wiśniewskiego piłkę głową do bramki skierował Sebastian Madera. 2:0!
Goście jeszcze bardziej zintensyfikowali akcje ofensywne. Lechia broniła się pod własnym polem karnym całym zespołem i wyczekiwała momentu do kontrataków. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Podopieczni Michała Probierza całkowicie zasłużenie zgarnęli trzy punkty. Piłkarze„Biało-zielonych” byli lepsi w każdym aspekcie gry. Zaangażowanie nie było takie jak w pojedynku z Barceloną, ale na Jagiellonię w zupełności wystarczyło.











