Patrząc na tabelę, trudno powiedzieć, kto wejdzie do wymarzonej najlepszej ósemki. Zarówno czternasty Górnik Łęczna, jak i trzynasta Korona Kielce mają szansę na awans. Podobnie jest tuż nad kreską – Jagiellonia, Ruch i Zagłębie, czyli drużyny zajmujące pozycje od ósmej wzwyż, jednym słabym meczem mogą zaprzepaścić swoje szanse. Wśród wielkich wygranych mogą znaleźć się Lechia Gdańsk i Termalica Bruk-Bet Nieciecza, których spotkanie odpowie na pytanie: kto tak naprawdę jest bliżej grupy mistrzowskiej.Koniec coraz bliżej, a rozstrzygnięcia jak nie było, tak nie ma. W sumie dla nas, kibiców, chyba dobrze. Do ostatniej chwili z wypiekami na twarzy będziemy śledzić zmagania tych drużyn, które przejdą o włos lub zostaną tam gdzie są, z perspektywą walki o utrzymanie (czyli z brakiem perspektyw). Grać o przysłowiową „pietruszkę” nikt nie chce – co widać po sytuacji w tabeli, jednak, tak bacznie analizując, kto, gdzie, z kim ma zagrać – mecz Lechii Gdańsk z Termalicą Bruk-Bet Niecieczą wydaje się, w kontekście dalszej rywalizacji, jednym z najważniejszych.
Jak kluby grają – wiemy. Potrafią ze spotkania na spotkanie podkręcić śrubę i wygrać z zespołem z wyższego miejsca (jak Termalica z Legią Warszawa czy Lechia z Piastem Gliwice), aby potem przegrać/zremisować i zaprzepaścić to, co wywalczyło się kolejkę wcześniej. Chciałoby się powiedzieć, że na własne życzenie mieszają sobie szyki w ligowej tabeli, dlatego też bezpośredni mecz obu drużyn da nam odpowiedź na pytanie, kto na dwie kolejki przed podziałem jest bliżej grupy mistrzowskiej. Obie drużyny prowadzone przez dwóch Piotrów – Nowaka i Mandrysza – prezentują podobny poziom. Mają podobną liczbę punktów (odpowiednio 33 punkty Lechii i 32 Termaliki). Są również blisko siebie w tabeli. Wiele podobieństw, jednak to, co na pierwszy rzut oka odróżnia kluby, to potencjał kadrowy i rozmach.

Nie ma sensu rozpisywać się, jak mogłaby wyglądać Lechia Gdańsk, gdyby cała kadra zespołu była w optymalnej formie. Nie można też zaprzeczyć, że gdańszczanie na papierze mają trzecią, a może nawet drugą jedenastkę w lidze. „Biało-zieloni” przypominają szykującego się do ataku lwa, który powoli (a patrząc na mecze w Gdańsku – coraz szybciej) rzuci się w pogoń za ligowymi rywalami. Podopiecznych Piotra Nowaka czeka dzisiejszy mecz z Termalicą, wyjazd do Warszawy i kolejna podróż do Chorzowa. Terminarz, pod kątem tabeli – średni. Ruch kręci się w okolicy grupy spadkowej, będzie zmobilizowany, a z kolei lechiści nie radzą sobie na wyjeździe. Mecz z Legią Warszawa zawsze jest trudny, a co dopiero w stolicy, więc ciężko myśleć o innych punktach niż te dzisiejsze. Gdyby gdańszczanie ograli zespół Termaliki, wskoczyliby na 8. miejsce kosztem słabej w ostatnim czasie Jagiellonii Białystok.












