W meczu 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk wygrała na własnym stadionie z Lechem Poznań 2:1. Dwie bramki dla Lechii zdobył Zaur Sadajew, natomiast dla Lecha Mateusz Możdzeń.

W pierwszej połowie nieznacznie przeważali piłkarze Lechii Gdańsk i zasłużenie schodzili do szatni, prowadząc po pierwszej części spotkania. Pierwsi gola w meczu zdobyli gospodarze. W 22. minucie Dawidowicz posłał długie podanie do Sadajewa, który urwał się obrońcom Lecha, przyjął sobie piłkę w polu karnym i pewnym strzałem w długi róg pokonał Kotorowskiego. „Kolejorz” odpowiedział bramką już dwie minuty później. Teodorczyk z głębi pola świetnie zagrał w pole karne do wbiegającego Możdżenia, który płaskim strzałem posłał futbolówkę w róg bramki Bąka. W 41. minucie Makuszewski podaniem z głębi pola wypatrzył Grzelczaka, który dobrym przyjęciem piłki, od razu uwolnił się spod opieki obrońcy Lecha i dokładnie dośrodkował w pole karne do Sadajewa, który strzałem głową pokonał Kotorowskiego.

Po drugiej połowie wynik spotkania nie uległ zmianie. Zawodnicy Lechii oraz Lecha stworzyli sobie kilka groźnych akcji, lecz żadna nie zakończyła się zdobyciem bramki. Najgroźniejszą sytuację goście wypracowali w 69. minucie. Pawłowski w polu karnym zauważył, że obiega go Teodorczyk, podał mu piłkę, a napastnik Lecha złamał akcję do środka i strzelił przy krótkim rogu. Piłka przeszła obok Bąka i odbiła się od jednego słupka, później od drugiego, po czym obrońcy Lechii wybili ją. Gospodarze natomiast najgroźniejszą okazję wypracowali w 82. minucie spotkania. Grzelczak wyśmienicie dośrodkował z lewej strony na piąty metr do Sadajewa, ale ten po strzale głową spudłował.
Przewaga gospodarzy nie była duża, jednak wygrali zasłużenie. Dzięki temu zwycięstwu Lechia zwiększyła swoje szanse na zajęcie trzeciego miejsca na koniec sezonu.











