W 28. kolejce TME w Łodzi miejscowy Widzew podejmie Lechię Gdańsk. Dla gości to jedno z najważniejszych spotkań sezonu. Ewentualna przegrana znacznie przybliża ich do spadku, wygrana pozwala z umiarkowanym spokojem spojrzeć w przyszłość. Widzew nie walczy już o nic. Kto zatem wyjdzie zwycięsko z tej batalii?
W sobotnie popołudnie zmierzą się w Łodzi dwa zespoły, które w tym sezonie rozczarowują. Widzew na swoim stadionie podejmie Lechię Gdańsk, która wciąż nie może być pewna utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dość powiedzieć, że podopieczni Pawła Janasa mają zaledwie trzy punkty przewagi nad miejscem spadkowym, a jeśli weźmiemy pod uwagę niezwykle trudny terminarz gdańszczan, to sympatycy Lechii wciąż muszą drżeć o los swoich pupili. Drużyna z Gdańska w ostatnich dwóch kolejkach zmierzy się bowiem z dwoma kandydatami do tytułu mistrzowskiego, Legią i Ruchem Chorzów, a to oznacza, że rywalizacja z łódzkim Widzewem może okazać się kluczowa w kontekście całego sezonu. O zwycięstwo wcale jednak nie będzie łatwo.

Piłkarze Janasa na wyjazdach prezentują się wyjątkowo słabo. Raptem trzy zwycięstwa, tyleż samo remisów i aż siedem porażek to bilans, który nie może napawać dumą. Po drugiej stronie jest Widzew, który w Łodzi nie zwykł przegrywać i tylko trzykrotnie pozwolił rywalom zgarnąć komplet punktów. Sympatycy łódzkiego klubu ostatnimi czasy nie mają jednak zbyt wielu powodów do radości. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego wyraźnie zadowolili się dobrym bilansem w rundzie jesiennej i na wiosnę prezentują się zdecydowanie gorzej. Wystarczy wspomnieć, że Widzew nie wygrał sześciu kolejnych spotkań, a w ostatniej kolejce podzielił się punktami z beznadziejnie grającą w tym sezonie Cracovią. Czy zatem możemy spodziewać się przełamania łodzian? Niekoniecznie, ponieważ w ostatnim czasie więcej niż o formie sportowej widzewiaków mówi się o problemach finansowych. Wiadomo bowiem, że klub poważnie zalega z wypłatami dla swoich piłkarzy. Cieniem kładzie się również sprawa jednego z najlepszych piłkarzy zespołu, Dudu, który za odwagę w wyrażaniu niezadowolenia został zesłany do Młodej Ekstraklasy.
Jeśli Lechia w czymś ma upatrywać pozytywów przed potyczką z łodzianami, to w dwóch sprawach. Po pierwsze, remis wywalczony ze Śląskiem Wrocław w ostatniej kolejce pokazuje, że gdańszczanie nie składają broni i do końca będą walczyć o utrzymanie w TME. Punkt zabrany piłkarzom Oresta Lenczyka może wyzwolić dodatkowe pokłady mobilizacji w szeregach Lechii. Druga sprawa to postać Piotra Grzelczaka, dla którego mecz w Łodzi będzie szczególnie ważny. Wychowanek Widzewa po rundzie jesiennej opuścił łódzki klub na rzecz Lechii i choć w drużynie Mroczkowskiego to na nim właśnie spoczywał ciężar poczynań w ofensywie, to jednak w Gdańsku Grzelczak na razie zawodzi. Wypada jeszcze wspomnieć o obrońcy w drużynie Janasa, Sebastianie Maderze, który przez długie lata był w Widzewie, a teraz zagra przeciwko swoim byłym kolegom.











