Wystarczył remis z Pogonią Szczecin, by dopełnić formalności. Lechia Gdańsk na kolejkę przed końcem sezonu zapewniła sobie 4. miejsce, które daje przepustkę do pucharów. Drużyna z północy zagra w eliminacjach do Ligi Konferencji i będzie to jej trzeci w historii występ na arenie międzynarodowej. Tomasz Kaczmarek zalicza zatem bardzo dobry pierwszy sezon w klubie.
Na szczycie tabeli prawie wszystko jest już jasne. Mistrzem Polski został Lech Poznań, a 4. miejsce, zapewniające grę w eliminacjach do Ligi Konferencji, zajęła Lechia Gdańsk. W ostatniej kolejce pozostanie nam tylko obserwować walkę o wicemistrzostwo, gdyż Raków Częstochowa może jeszcze zostać zepchnięty z 2. lokaty przez Pogoń Szczecin.
W Gdańsku z całą pewnością jest poczucie dużego zadowolenia. Z klubu w rundzie wiosennej dobiegały głosy, że głównym celem na końcówkę sezonu jest zajęcie 4. miejsca. Finalnie ten sukces został osiągnięty i na pewno nie jest on przypadkowy. Oczywiście bardzo pomogły tu domowe mecze, co z reguły jest najsilniejszą bronią Lechii. Tym razem przekonała się o tym Pogoń, która pamiętała wygraną 5:1 u siebie, ale na stadionie rywala już nie miała szans powtórzyć takiego wyniku.
Teoretycznie już tydzień temu wiele osób miało pewność, że Lechia Gdańsk nie wypuści tego 4. miejsca. Po wygranej 3:2 ze Stalą Mielec „Przegląd Sportowy” zamieścił nawet okładkę zatytułowaną: „Lechia w pucharach”. Owszem, można to było traktować jako pochopne słowa, bo czający się za plecami „Biało-zielonych” Piast Gliwice nadal miał matematyczne szanse. Drużyna Waldemara Fornalika jednak nieco za późno się obudziła, chociaż przyzwyczailiśmy się, że wiosną jest z reguły na fali. Lechia wiosną w miarę kontrolowała sytuację (nawet mimo wpadek na wyjazdach) i postanowiła nie czekać nerwowo do ostatniej kolejki.
Wyjazdy nie zaszkodziły
Tomasz Kaczmarek miał mocne wejście do Lechii. Drużyna po jego przyjściu na euforii wygrała sześć spotkań z rzędu i to wywindowało ją na fotel wicelidera. To już zaczęło tworzyć duże nadzieje na bardzo udany sezon, szczególnie że w pamięci była 7. lokatę na zakończenie poprzednich rozgrywek.
Po takim bardzo dobrym momencie przyszedł jednak dosyć trudny do rozwiązania kryzys. Miał on jednak tylko miejsce w spotkaniach wyjazdowych. Lechia Gdańsk najpierw odpadła z Pucharu Polski ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, a potem zaczęła prezentować się wręcz fatalnie w spotkaniach wyjazdowych w lidze. Do tego przyszła jedyna w tym sezonie porażka u siebie z Wisłą Płock i efektem tego było 5. miejsce na zakończenie roku. Do walki o puchary włączył się wtedy świetny Radomiak Radom.











