W zaległym spotkaniu 9. kolejki ekstraklasy Lechia Gdańsk po bardzo dobrej drugiej połowie pokonała 3:2 Śląsk Wrocław. Głównym architektem tego zwycięstwa był Conrado, który strzelił gola i dwukrotnie asystował. Fenomenalny występ Brazylijczyka i zasłużona wygrana drużyny Piotra Stokowca.
Zespół Lechii Gdańsk ma za sobą bardzo trudny czas. Kilkanaście zakażeń totalnie zaburzyło treningi, a także wymusiło przełożenie meczu ze Śląskiem Wrocław – pierwotnie zaplanowanego na 7 listopada. Ostatni mecz ligowy gdańszczanie rozegrali 28 października, wygrywając wtedy na wyjeździe 3:1 z Wisłą Kraków.
Gospodarze nie przystępowali jednak do tego spotkania bez praktyki meczowej. W środku tygodnia musieli rozegrać mecz w Pucharze Polski przeciwko Olimpii Grudziądz, który udało się wygrać skromnie 1:0. To też należało traktować jako bardzo ważne przetarcie przed starciem ze znacznie lepszym rywalem. Mimo systematycznego powrotu do normalności w drużynie Lechii nadal nie ma idealnej sytuacji, przez co wybór składu nie zależał wyłącznie od trenera Stokowca.
– Można powiedzieć, że obecnie skład w dużej mierze ustalał nam sztab medyczny i braliśmy do gry tych zawodników, którzy trenowali najdłużej, którzy są zdrowi, przygotowani, u których obciążenia meczowe najprawdopodobniej nie spowodują kontuzji – słowa trenera tuż po meczu z Olimpią.
Praca nad ofensywą
Na szczęście dla Śląska, władze ekstraklasy podjęły bardzo dobrą decyzję i postanowiły rozegrać mecze ligowe awansem. To spowodowało, że zamiast meczu z Lechią wrocławianie rozegrali także na własnym stadionie mecz z Górnikiem Zabrze. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, po czym na zespół spadło trochę krytyki odnośnie do bardzo słabej gry ofensywnej w ostatnim czasie.
Przerwa reprezentacyjna była zatem idealnym momentem na to, by poprawić największe mankamenty w grze. Trener Lavicka na konferencji przed meczem zapewniał, że to był główny aspekt, nad jakim drużyna pracowała przez te kilkanaście dni:
– Zgadzam się, że mamy w ostatnich meczach spore problemy z jakością i efektywnością w ataku. Wykorzystaliśmy przerwę w rozgrywkach na budowanie lepszej współpracy w ataku, wiele zajęć było skoncentrowanych na ofensywie, by jakość akcji była lepsza.
***
Mimo problemów Lechii to właśnie zespół Piotra Stokowca uznawano tutaj za minimalnego faworyta. Na to działał też fakt, że Śląsk Wrocław po raz ostatni w Gdańsku wygrał sześć lat temu. Teraz jednak miał idealną okazję, by wykorzystać duże problemy rywala.











