W ramach 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk będzie podejmować Śląsk Wrocław. Mecz może być bardzo ciekawym widowiskiem, gdyż obie drużyny mają aspiracje, aby być wyżej w ligowej tabeli. Start jutro o godzinie 15:30!
Po dwóch łomotach (od Widzewa i Lecha) po 4:1 wydaje się, że piłkarze Michała Probierza powoli wychodzą na prostą. Dwie kolejki temu gracze z Gdańska zremisowali bezbramkowo z Piastem Gliwice, a w poprzedniej kolejce pewnie rozprawili się na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 3:1. Zwycięstwo w tym meczu cieszy kibiców Lechii, jednak było to spotkanie na słabym poziomie. Zagłębie zaprezentowało się fatalnie i nie trzeba było grać wielkiego futbolu, aby pokonać drużynę z Dolnego Śląska. Śmiało można powiedzieć, że „Miedziowi” stają się poważnym kandydatem do spadku. Ogólnie mówiąc: czarnych chmur nad Probierzem już nie ma, lecz mogą one bardzo szybko powrócić.

We Wrocławiu także różowo nie jest. Wyniki, które uzyskuje Śląsk w tym sezonie, nikogo we Wrocławiu nie cieszą. Po dwóch porażkach z rzędu mówiło się, że jeśli Śląsk przegra z Podbeskidziem, to z posadą trenera Śląska może się pożegnać Stanislav Levy. Sympatyczny Czech pozostał jednak trenerem wrocławskiego klubu, gdyż jego drużyna pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 4:0. Jeśli Levy nie chce się bać o swoją pracę, musi jutro wywieźć z Gdańska chociaż punkt, a najlepiej trzy.
Lechia po czternastu kolejkach plasuje się w klasyfikacji na miejscu ósmym z dziewiętnastoma punktami, a Śląsk znajduje się w ligowej tabeli trzy oczka niżej z siedemnastoma punktami.
Michał Probierz przed niedzielnym spotkaniem podkreśla klasę rywala i ma nadzieję, że jego drużynie uda się podtrzymać dobrą dyspozycję, w jakiej jest w tej chwili: – Śląsk to bardzo dobry zespół, który nie przez przypadek przez trzy ostatnie lata nie schodził z podium. W dodatku przed tym sezonem wrocławianie pozyskali Dudu, Tomasza Hołotę, Marco Paixao i Sebino Plaku, którzy są czołowymi postaciami polskiej ekstraklasy. W niedzielnym meczu będziemy chcieli podtrzymać dobrą dyspozycję i odnieść zwycięstwo. Takie plany nie zawsze jednak udaje się realizować. Z Lechem też zamierzaliśmy wygrać, a skończyło się naszą dotkliwą porażką 1:4.
Stanislav Levy przed spotkaniem z Lechią nie wyklucza, że jego zespół wystąpi innym składzie niż podczas spotkania z Podbeskidziem: – Musimy wziąć po uwagę, że w Gdańsku to będzie trzeci mecz w tygodniu. Muszę zobaczyć, jak to będzie wyglądało na treningach. Możliwe, że będziemy musieli znowu rotować zawodnikami.












