Lech Poznań po raz kolejny zaprezentował się poniżej oczekiwań w ligowym spotkaniu. GKS Bełchatów bez większych kłopotów pokonał mistrza Polski 1:0.
GKS Bełchatów, który podejmował mistrza Polski – Lecha Poznań – chciał udowodnić, że miejsce w czołówce stawki to nie przypadek. „Kolejorz” zaś za wszelką cenę musiał zgarnąć komplet punktów, przed tym meczem mieli bowiem na swoim koncie tylko osiem oczek, a taki stan rzeczy w Poznaniu nie satysfakcjonował nikogo.

Pierwsza odsłona spotkania nie przyniosła rozstrzygnięcia w postaci bramek. O ile w pierwszym kwadransie obie strony zaprezentowały nam szarpaną grę, okraszoną dużą ilością pojedynków w środku pola, o tyle w dwóch kolejnych Lech całkowicie zdominował rywala. Gospodarze głęboko cofnęli się na własną połowę i upatrywali szans w kontratakach, jednak jedyne zagrożenie z ich strony miało miejsce w 35. minucie, kiedy to niecelnie uderzał Bocian, po stracie Kriwca. Piłkarze Lecha również nie umieli przedostać się pod bramkę rywali, mimo przytłaczającej przewagi. Aktywny był Stilić, który szukał gry kombinacyjnej. Bośniak, widząc nieporadność kolegów, próbował indywidualnie zaskoczyć Sapelę, lecz jego strzał z dystansu trafił wprost w ręce 28-letniego bramkarza. Przed dobrą okazją w 13. minucie stanął Rudnevs, lecz jego strzał z pola karnego przeszedł obok bramki. Lechici próbowali wielokrotnie uderzeń z dalszej odległości, jednak ani Kriwcowi, ani Kiełbowi nie udało się trafić do siatki.
Druga połowa mogła fantastycznie zacząć się dla gospodarzy – już w 47. minucie po zespołowej akcji piłka trafiła do Małkowskiego. 25-latkowi nie udało się precyzyjnie przeciąć lotu futbolówki i ta poszybowała minimalnie obok słupka. Kolejną klarowną sytuację bełchatowianie mieli już 120 sekund później, lecz Da Silva nie zdołał wykorzystać zamieszania pod bramką lechitów i w nieczysty sposób uderzył piłkę.
W 62. minucie dość kontrowersyjną decyzję podjął arbiter – faulowany Bosacki nogą skierował piłkę do Buricia, lecz sędzia nie dopatrzył się przewinienia ze strony bełchatowian, a odgwizdał rzut wolny pośredni dla gospodarzy. Małkowski wystawił piłkę do Popka, a ten potężnym strzałem z jedenastu metrów skierował futbolówkę w górny słupek bramki. Piłka minęła po drodze mur, złożony z całej drużyny Lecha oraz zablokowanego Buricia. Szansę na podwyższenie wyniku miał w 69. minucie Kuświk, który otrzymał idealne podanie od Małkowskiego. Będący w sytuacji sam na sam młodzieżowy reprezentant Polski zachował się zbyt lekceważąco i posłał piłkę obok słupka. W jeszcze lepszej okazji znalazł się trzy minuty później Małkowski. Skrzydłowy bełchatowian, który miał przed sobą tylko Buricia, z pięciu metrów skierował piłkę wprost w bramkarza. W ramach rewanżu poznaniacy wyszli z kontratakiem, lecz strzał Kriwca został obroniony przez Sapelę. W ostatniej minucie meczu groźnie uderzał Kuświk, ale fenomenalną interwencją popisał się golkiper „Kolejorza”.










