W drugim piątkowym meczu T-Mobile Ekstraklasy Zagłębie Lubin uległo na własnym obiekcie Lechowi Poznań 0:1. Bramkę na wagę trzech punktów i wskoczenia na lokatę lidera ekstraklasy strzelił już w 5. minucie Vojo Ubiparip.
Mecz bardzo optymistycznie rozpoczęli lechici. W pierwszych sekundach na strzał z ponad 40 metrów zdecydował się Arboleda, ale jego uderzenie poszybowało daleko od bramki. Od pierwszego gwizdka przewagę mieli goście, co dało efekt już w 5. minucie. Banaś źle wybijał piłkę, która trafiła pod nogi Vojo Ubiparipa, a ten, nie zastanawiając się długo, przymierzył zza pola karnego i zaskoczony Gliwa nie miał szans na skuteczną interwencję. Znakomity początek Lecha! „Miedziowi” próbowali się odgryźć, ale strzał Jeża z 8. minuty był mocno niecelny. Lechici nadal przeważali, konstruując atak pozycyjny. W 15. minucie bardzo dobry strzał oddał Wołąkiewicz, ale Gliwa opuszkami palców sparował piłkę za linię końcową.

Piłkarze Zagłębia próbowali jakoś zagrozić gospodarzom, ale ich akcje paliły na panewce. Za to lechici kreowali kolejne groźne sytuacje. Trzy minuty po strzale Wołąkiewicza swoją szanse miał Drewniak, ale jego uderzenie było za słabe, żeby zaskoczyć Gliwę. Po kolejnych dwóch minutach po rzucie rożnym gości w polu karnym dobrze znalazł się Arboleda, jednak nie zdołał czysto uderzyć piłki głową i futbolówka przeleciała nad bramką Zagłębia. W 23. minucie goście mieli dobrą okazję do zaskoczenia Buricia. Pawłowski strzelał z linii pola karnego, ale nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Pięć minut później Lovrencsics przedryblował lewym skrzydłem kilku przeciwników, wpadł w pole karne i oddał strzał. Gliwa jednak pewnie złapał piłkę. W 30. minucie powinno być 2:0 dla Lecha. Po rzucie rożnym do piłki doskoczył Kamiński i oddał celny strzał. Niestety dla kibiców Lecha, młody stoper strzelał w sam środek bramki Gliwy.
Już w 32. minucie Pavel Hapal zdecydował się na pierwszą zmianę. Rakowskiego zastąpił Arkadiusz Woźniak. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy gra nieco się wyrównała. Groźniej atakowali gospodarze, ale tak naprawdę żaden ze strzałów lubinian nie zmusił Buricia do poważniejszej interwencji. W doliczonym czasie gry Papadopulos próbował skopiować strzał, który dał bramkę w meczu z Legią, ale tym razem Czech zrobił to za słabo. Po bardzo emocjonującej pierwszej połowie lechici prowadzili jedną bramką.
Początek drugiej połowy był bardziej stonowany. Żadna drużyna nie forsowała tempa. Trochę niebezpieczniej atakowało Zagłębie, ale nie przynosiło to żadnych skutków. Pierwszy celny strzał w drugiej odsłonie „Miedziowi” oddali w 57. minucie za sprawą Małkowskiego. Zagłębie wyraźnie się rozochociło. W 62. minucie Burić udanym wybiciem uprzedził Papadopulosa, a dwie minuty później Pawłowski strzelił w spojenie słupka z poprzeczką bramki Lecha. Kilka minut później piłkę do Papadopulosa dobrze zagrywał Jeż, ale strzał Czecha odbił się od obrońców Lecha i wyszedł na rzut rożny. W 72. minucie drugą żółtą kartę na za faul otrzymał Ceesay i goście musieli grać w osłabieniu.












