Lech Poznań wygrał z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów z rzutu karnego zdobył Artiom Rudniew, dla którego było to 22. trafienie w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. Tym zwycięstwem Lech zapewnił sobie grę w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.
Jeszcze przed spotkaniem na Stadionie Miejskim w Poznaniu mieliśmy miły akcent. Uroczyście pożegnani zostali Semir Stilić oraz Grzegorz Wojtkowiak, którzy opuszczą „Kolejorza” po sezonie.
O godzinie 18:00 sędzia Adam Lyczmański zagwizdał w tym meczu po raz pierwszy. Gospodarze wyszli z bardzo ofensywnym ustawieniem i starali się od początku narzucić swój styl gry. Z kolei Podbeskidzie mądrze się broniło, czyhając na kontrataki. Po jednym z nich z futbolówką w pole karne wpadł Sokołowski, wycofał na jedenasty metr, ale Sachę uprzedził Murawski, ratując Lecha przed utratą gola.

W 17. minucie długa piłka trafiła na głowę Rudniewa. Łotysz zgrał ją przed pole karne do Ubiparipa, który strzałem z powietrza próbował zaskoczyć Mateusza Bąka. Snajper gospodarzy uderzył jednak wprost w dobrze ustawionego golkipera.
Kilka minut później znów dobrym zrozumieniem wykazali się Ubiparip i Rudniew. Tym razem zagrywał ten pierwszy. Lider klasyfikacji strzelców wyszedł sam na sam z bramkarzem. Dość długo mknął w stronę bramki. Gdy wydawało się, że za moment odda strzał, futbolówka podskoczyła na nierównej murawie. Wykorzystał to Bąk, który dopadł do piłki i nakrył ją ciałem.
Po chwili z dystansu próbował Ślusarski, ale jego uderzenie było niecelne. Przykład z piłkarza „Kolejorza” w 29. minucie wziął Nater. Kolejną godna odnotowania akcja również była stworzona przez Podbeskidzie. Chociaż nie. Sprowokowali ją sami lechici. Po serii kiksów futbolówkę przejął Cohen i bez zastanowienia uderzył. Będący w dobrej formie Burić spokojnie jednak złapał piłkę.
Do końca pierwszej połowy przewagę optyczną miał Lech. Poznaniacy mieli sporo stałych fragmentów gry, których nie potrafili odpowiednio wykorzystać. Miejmy nadzieję, że po przerwie obie drużyny stworzą lepsze widowisko.
Bardzo narzekaliśmy na poziom prezentowany przez obie drużyny w pierwszej połowie. Najwidoczniej do tego samego doszli piłkarze i drugimi 45 minutami sprawili, że nie mogliśmy się nudzić.
Do zdecydowanego ataku ruszyli lechici. Już na początku drugiej połowy świetną sytuację miał Rudniew, który minął Sourka, wbiegł w pole karne i w sytuacji sam na sam przegrał z dobrze skracającym kąt Bąkiem. W 55. minucie z dystansu huknął Ubiparip, lecz golkiper gości efektownie sparował piłkę do boku.












