Na stadionie w Krakowie byliśmy świadkami emocjonującego spotkania. Lech Poznań wygrał z Cracovią wysoko, bo aż 6:1. W pierwszej części Vladimir Boljević był absolutnie najlepszym piłkarzem gospodarzy, lecz piłka po jego uderzeniach kilkukrotnie trafiała w słupek. Lech był skuteczniejszy i zwyciężył.
Poniedziałkowe starcie zapowiadało się bardzo ciekawie, bo mierzyły się dwa zespoły, które zajmowały sąsiednie miejsca w ligowej tabeli. Cracovia liczyła, że uda się jej wygrać z Lechem Poznań i polepszyć swoją sytuację w górnej części klasyfikacji. Goście z Wielkopolski musieli zaś wygrać, jeśli chcieli utrzymać nadzieję na tytuł mistrzowski. W przypadku porażki można byłoby wątpić, że ten cel jeszcze uda się zrealizować.

Już na początku spotkania Lech mógł objąć prowadzenie. W 2. minucie gry Bary Douglas świetnie wypatrzył Kaspera Hamalainena i ze środkowej strefy boiska dograł do niego piłkę w pole karne. Pomocnik „Kolejorza” urwał się obrońcy, a następnie oddając strzał, lecz futbolówka minimalnie minęła światło bramki. Podopieczni Mariusza Rumaka w pierwszych fragmentach meczu nie dawali graczom Cracovii szans na rozgrywanie piłki, gdyż wychodzili wysokim pressingiem. W 9. minucie goście dopięli swego. Kasper Hamalainen przejął piłkę w środkowej części boiska i zaczął wyprowadzać kontratak. Fin chciał dograć do wbiegającego partnera, ale futbolówka ponownie trafiła pod jego nogi. Następnie miał wiele wolnego miejsca, wparował w pole karne i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Gospodarze kilka minut później mogli wyrównać. Vladimir Boljević na połowie przeciwnika ograł jak dziecko Marcina Kamińskiego. Czarnogórzec miał świetną okazję do zdobycia gola, ale trafił prosto w słupek. Gdyby troszeczkę lepiej się przyłożył, to mielibyśmy wyrównanie.
Można powiedzieć, że szczęście uśmiechnęło się do Lecha, bo w 30. minucie spotkania Boljević z kilku metrów pokonał Macieja Gostomskiego. Arbiter nie uznał gola, sygnalizując pozycję spaloną. Później okazało się, że zawodnik Cracovii był na czystej pozycji i trafienie powinno zostać uznane. Po chwili futbolówka trafiła w spojenie, kiedy piłkę z rzutu wolnego wrzucał Boljević. Gospodarze nie potrafili wykorzystać sytuacji i to zemściło się w 33. minucie. Pomocnik Lecha, Gergo Lovrencsics, oddał strzał tuż zza pola karnego i pokonał Krzysztofa Pilarza. Golkiper krakowskiej drużyny mógł spisać się o wiele lepiej, ale był źle ustawiony i jego interwencja pozostawiała sporo do życzenia. Pod koniec pierwszej części spotkania goście z Poznania kolejny raz zadali mocny cios piłkarzom „Pasów”. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska głową piłkę do bramki wpakował Marcin Kamiński. Cracovia starała się zdobyć przed przerwą chociaż jednego gola, lecz zawodnicy Lecha na to nie pozwolili.











