W najciekawszym sobotnim meczu 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, Lech Poznań pokonał Lechię Gdańsk 2:1. Tym samym podopieczni Mariusza Rumaka przeskoczyli w tabeli krakowską Wisłę.
Już w 3. minucie ładne dośrodkowanie w pole karne Lecha. Gostomski złapał piłkę, po czym wpadł z nią do bramki, ale sędzia odgwizdał faul na bramkarzu. Chwilę później, zza pola karnego mocno uderzył Maciej Makuszewski, ale piłka minimalnie minęła bramkę Lecha. Od początku meczu kibice jednej i drugiej drużyny prowadzili głośny doping, ale to podopieczni Mariusza Rumaka lepiej odnajdywali się na boisku.

W 31. minucie kolejna świetna okazja gospodarzy. Kasper Hamalainen otrzymał podanie od Linettego, ale jego strzał po długim rogu okazał się minimalnie niecelny. Chwilę później było już 1:0. Szymon Pawłowski minął dwóch obrońców, wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem wyprowadził Lecha na prowadzenie! Podopieczni Rumaka złapali wiatru w żagle. Hamalainen zagrał do Linettego, ten do Teodorczyka, który z lewej nogi uderzył nad bramką. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ jednak zmianie.
W przerwie, a konkretnie o godzinie 19:22 odśpiewano hymn Lecha. Trzy dni temu poznański klub świętował swoje 92. urodziny. Druga część spotkania rozpoczęła się od ataków podopiecznych Michała Probierza. W 49. minucie Zaur Sadajew uderzył z pola karnego, ale piłkę zdołał odbić Gostomski. W 61. minucie było już jednak 2:0 dla „Kolejorza”. Barry Douglas zgrał piłkę w kierunku bramki, tam był Łukasz Teodorczyk, który uderzył głową. Jego strzał zdołał obronić Mateusz Bąk, ale wobec dobitki był już bezradny. Lech nacierał z jeszcze większym impetem. Kilka minut później, Szymon Pawłowski ładnie uderzył zza pola karnego lewą nogą i Mateusz Bąk z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 78. minucie sędzia musiał przerwać na chwilę mecz, ponieważ kibice z Gdańska odpalili sporo rac, co ograniczyło widoczność. W ostatniej minucie padł gol honorowy dla Lechii. Po prostej stracie w obronie piłkę przejął Grzelczak, jego uderzenie zdołał odbić Gostomski, jednak wobec dobitki Tuszyńskiego był bez szans. W Poznaniu 2:1!











