Ostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy dała nam odpowiedź na pytanie, kto zostanie mistrzem. Wśród kandydatów był Lech Poznań. Po ostatniej kolejce fani „Kolejorza” muszą się nacieszyć czwartym miejscem w lidze.
Lech, aby zdobyć tytuł, musiał wygrać z Widzewem oraz liczyć na potknięcie Śląska Wrocław i Ruchu Chorzów. Po pierwszej połowie to Ruch zostałby mistrzem, a Lech skończyłby rywalizację na trzecim miejscu.

Jako że wszystkie mecze kolejki miały się zacząć o tej samej porze, sędzia Piasecki rozpoczął jeden z najciekawszych meczów tej kolejki chwilę po 17:00. Najbardziej mógł zaskakiwać brak w wyjściowej jedenastce najlepszego strzelca ligi – Artioma Rudniewa.
Już w pierwszej minucie poznaniacy mogli zdobyć gola. Po dłuższym rajdzie Kikut próbował dośrodkować, lecz piłka poleciała pod poprzeczkę, co nie sprawiło większych problemów Mielcarzowi.
W 10. minucie Lech miał ciekawą akcję, która mogła zakończyć się bramką. Niestety, Możdżeń zamiast podać do dobrze ustawionego Murawskiego, wybrał opcję uderzenia do Ślusarskiego, który był na spalonym. Dopiero w 22. minucie został oddany pierwszy celny strzał na bramkę. Możdżeń dośrodkowywał z prawej strony do Kikuta, który trafił piłką wprost do rąk Mielcarza. Ten błyskawicznie wznowił grę i Widzew szybko stworzył sobie jedną z najciekawszych sytuacji w pierwszej połowie. Murawski przerwał akcję faulując, ale rzutu wolnego z około 25 metrów nie wykorzystał Matusiak.
Po pięknym dograniu Możdżenia do Ślusarskiego Lech stał przed szansą objęcia prowadzenia. Zamiast strzelać, napastnik gości starał się przyjąć piłkę, co nie dało zbyt wiele „Kolejorzowi”. Chwilę później z kontrą wyszli gospodarze, ale Difalah w dogodnej sytuacji przestrzelił.
Pierwsza połowa z lekką przewagą Lecha, ale do zwycięstwa daleko. Bramkarze nie mieli okazji, aby pokazać swoje umiejętności.
Na początku drugiej połowy Mariusz Rumak przeprowadził dwie roszady. Za Kikuta wszedł Wojtkowiak, a Ubiparipa zmienił Rudniev.
Tak jak w pierwszej połowie, tuż po rozpoczęciu meczu Lech zaatakował. Rudniev główką przyjął podanie od Możdżenia, dzięki czemu Tonev mógł strzelić. Mielcarz spokojnie wyłapał piłkę. Widzew znowu kontratakował, lecz nieskutecznie.
W 51. minucie Okach świetnie uderzył, ale Kotorowski był dobrze ustawiony i futbolówka została wybita na rzut rożny. Widzew nie wykorzystał stałego fragmentu gry, przez co wynik nie uległ zmianie. Po tych akcjach gra się uspokoiła. Dopiero w 58. minucie Ślusarski wywalczył rzut rożny, który zakończył się strzałem Murawskiego w ręce bramkarza.
Widzew próbował zaskoczyć Kotorowskiego strzałami z dystansu, ale golkiper gości nie popełniał żadnego błędu.











