Po wygranej na własnym obiekcie z Polonią Lech zbliżył się do lidera. W tej chwili ma tylko dwa punkty straty do Legii, co sprawia, że może nawet wywalczyć tytuł mistrzowski. Aby tak się stało, nie może sobie jednak pozwolić na stratę punktów w meczu z Podbeskidziem.

To będzie ostatni w tym sezonie pojedynek „Kolejorza” przed własną publicznością. Na stadionie przy Bułgarskiej pojawi się zatem zapewne sporo kibiców pragnących obejrzeć wygraną swoich pupili. Rywal nie będzie jednak łatwy. Podbeskidzie w tym sezonie już niejednokrotnie pokazywało, że potrafi urywać punkty teoretycznie lepszym od siebie zespołom. Ostatnimi czasy podopieczni Roberta Kasperczyka jakby spuścili nieco z tonu. Nie wygrali od pięciu spotkań. Należy się więc zastanowić, czy pewność utrzymania sprawiła, iż „Góralom” nie chce się już walczyć? Szkoleniowiec stwierdził, że na finiszu rozgrywek część jego podopiecznych po prostu nie zdała egzaminu dojrzałości i z tego powodu na mecz w Poznaniu zamierza nieco zmodyfikować skład.
Jedno jest pewne: zdecydowanie lepiej zmotywowani będą gospodarze. W końcu walczą nie tylko o europejskie puchary. Przy dobrych układach mogą nawet sięgnąć po tytuł mistrzowski. A patrząc na formę zespołów znajdujących się przed nimi, dochodzimy do wniosku, że wcale nie jest to nierealne. Tym bardziej że oba spotkania Lech rozegra z drużynami, które praktycznie już o nic nie grają. Daje więc to nadzieję na odrobienie strat do lidera. Za Lechem w starciu z Podbeskidziem przemawiają również liczby. Poznaniacy nie przegrali od sześciu spotkań. Czy bilans ten poprawią 3 maja?

Warto przyjrzeć się także absencjom w obu zespołach. Jeśli chodzi o poznaniaków, to do gry wracają pauzujący wcześniej za kartki Wołąkiewicz oraz Rudniew. Szczególnie ten drugi może być dużym wzmocnieniem „Kolejorza”. Po kontuzji do sił wraca za to Luis Henriquez. Jeśli chodzi o Podbeskidzie, to trener Kasperczyk nie będzie mógł skorzystać ze Sławomira Cienciały oraz Juraja Dancika.
Mobilizację wśród piłkarzy Lecha pokazują chociażby ich wypowiedzi.– Teraz musimy być jeszcze bardziej skoncentrowani niż wcześniej i do tego meczu podejść maksymalnie poważnie. Jesteśmy już tak daleko, że szkoda by było zmarnować to, co udało się uzyskać w ostatnich spotkaniach. Te ostatnie dwa mecze są zdecydowanie ważniejsze niż starcia z Polonią czy Legią – mówi Rafał Murawski. – – twierdzi Hubert Wołąkiewicz.











