Już dzisiaj o godzinie 21:00 po raz kolejny rozpoczyna się batalia polskiego klubu o wejście do bram raju. Futbolowe niebo, zwane Ligą Mistrzów, niedostępne jest dla polskiej piłki już pełne osiemnaście lat i akurat w tym wypadku tego okresu czasu świętować nie będziemy. Prawdą jest jednak, że dzisiejsze spotkanie Lecha w Sarajewie będzie miało charakter symboliczny. Tak jak osiemnaste urodziny są swoistym przekroczeniem progu dorosłości, tak dzisiejsze starcie z Bośniakami będzie prawdziwym testem dojrzałości dla lechitów i ich koncepcji rozwoju klubu.
Od ponad miesiąca mamy do czynienia z prawdziwym szałem na punkcie klubu z Bułgarskiej w Poznaniu i nie tylko. Klub znajduje się obecnie w centrum zainteresowania ogólnopolskich mediów, pod kasami biletowymi i w klubowym sklepie pojawiają się kolejki, co świadczyć może tylko o tym, że nastała prawdziwa moda na klub z Wielkopolski. Superpuchar Polski był tylko pieczęcią, która potwierdzała powyższą tezę. Zapełniony stadion, mieszczący pełen przekrój lokalnej społeczności. Zapełnione sektory rodzinne, młodzi i starzy ludzie, pytający o bilety godzinę przed meczem…
Powyższy opis wygląda na charakterystykę krainy „mlekiem i miodem płynącej”, którą poznański klub niewątpliwie jeszcze nie jest. Lech nadal oszczędza i liże rany po nieudanej próbie podboju Europy w roku 2011, niewypałach transferowych, gwiazdorskim kontrakcie Arboledy, na porażkach z Żalgirisem i Stjarnanem kończąc. Żeby uświadomić Wam, z jak ważnym spotkaniem mamy do czynienia, przytoczę pewne liczby.
23,650. Tyle dokładnie wynosił współczynnik Lecha w klubowym rankingu UEFA przed sezonem 2012/2013, czyli pierwszym całym sezonem pod wodzą Mariusza Rumaka. W trakcie trzech ostatnich startów w eliminacjach do Ligi Europy drużyna „Kolejorza” pod jego wodzą zdołała wywalczyć jedynie 4,5 pkt (sic!), co spowodowało spadek w rankingu o blisko 20 pozycji. A w tym roku jest jeszcze gorzej. Lechowi odeszło blisko 11 punktów zdobyte w pamiętnym sezonie 2010/11, kiedy piłkarzom z Poznania udało się wyjść z grupy z Manchesterem City i Juventusem. Spowodowało to, że w klubowym rankingu poznański klub znajduje się już na odległej 173. lokacie, oglądając plecy m.in. Wisły Kraków i Śląska Wrocław.
Dlatego dzisiejsze spotkanie jest tak ważne. Odpadnięcie już w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów nie daje nawet możliwości kontynuowania przygody z pucharami w Lidze Europy, która de facto jest realnym celem, stawianym przez wiceprezesa Piotra Rutkowskiego drużynie. Brak regularnych występów w Europie po raz kolejny uderzy w strategię rozwoju klubu do 2020 roku i zamiast przyspieszać ten proces, po raz kolejny będzie on spowolniony. Pieniądze z gry w Europie umożliwiłyby klubowi utrzymanie finansowej stabilności i zainwestowanie jeszcze większych pieniędzy w akademię, co w przyszłości mogłoby umożliwić rezygnację z potrzeby sprzedaży jednego kluczowego zawodnika w każdym sezonie i budowę zespołu w dłuższej perspektywie.
– Spodziewam się, że w pewnych aspektach może nam zabraknąć jakości, jeśli zaprezentujemy ten sam poziom, co w meczu o Superpuchar Polski – tymi słowami odniósł się Maciej Skorża do aktualnej formy lechitów i zasugerował, że w spotkaniu z FK Sarajewo piłkarze muszą zagrać jeszcze lepiej. Nie oznacza to jednak, że oczekiwania wobec dzisiejszego spotkania się zmieniają i trener mistrzów Polski zapowiadał walkę o zwycięstwo. Jednocześnie doceniał klasę rywala i podkreślał, że o losach dwumeczu i tak będzie decydował rewanż w Poznaniu, odnosząc się do zeszłorocznej kampanii piłkarzy z Sarajewa w Lidze Europy, gdzie rywali eliminowali właśnie na wyjeździe, o czym zresztą będzie jeszcze wspomniane.











