Lech Poznań to trzeci polski klub (po Amice Wronki i Wiśle Kraków), który zagrał w fazie grupowej Pucharu UEFA. Jako jedyny jednak przez nią przebrnął, zdobywając przy tym sympatię wśród kibiców z całej Polski. Teraz popularnego „Kolejorza” czeka dużo trudniejsze zadanie. W czwartek, 19 lutego, podejmie on na własnym boisku Udinese Calcio.

Gdyby przyjrzeć się historii Udinese Calcio, nie wyglądałaby ona oszałamiająco. Klub z prawie pięciokrotnie mniejszego od Poznania miasta Udine nigdy nie był mistrzem kraju, nie zdobył też Pucharu Włoch. Największy sukces to wicemistrzostwo Italii z 1955 roku, które pamiętają już tylko najstarsi kibice. Jednak Udinese od niemal piętnastu lat ma w Serie A opinię solidnej drużyny. Piłkarze ze Stadio Friuli niemal co roku z powodzeniem walczą w jednej z najtrudniejszych lig świata o awans do europejskich pucharów.
Włoskie drużyny to rywal bardzo niewygodny. Charakteryzują się perfekcyjną dyscypliną taktyczną i świetną grą w defensywie. Udinese ponadto ma bardzo duże atuty w ofensywie. O grze dwójki środkowych napastników – Antonio Di Natale i Fabio Quagliarelliego – w samych superlatywach wypowiadali się Zbigniew Boniek i Marek Koźmiński. Ten drugi zresztą świetnie zna zespół z Udine. W latach 1992-1997 reprezentował bowiem z powodzeniem barwy tej drużyny. To, jak wiele zależy od dyspozycji dwójki wymienionych snajperów, podkreśla także Piotr Stębnowski, szef działu Serie A na wortalu iGol.pl. – O Udinese mówi się głównie w kontekście dwóch reprezentantów Włoch. Obaj faktycznie są największymi gwiazdami zespołu, które w swym składzie chciałyby mieć drużyny z górnej półki. Nie można jednak zapominać o reszcie drużyny, tworzonej przez reprezentantów Kolumbii, Chile, Słowenii czy Szwajcarii – zaznacza Stębnowski. Kogo zatem powinni obawiać się najbardziej zawodnicy Franciszka Smudy? – Najskuteczniejszym graczem włoskiej ekipy w Pucharze UEFA jest Quagliarella (trzy bramki), jednak szczególną uwagę powinni gracze „Kolejorza” zwrócić na Di Natale (11 bramek w Serie A, jedna w Pucharze UEFA) oraz na nieobliczalnego Simone Pepe. Trudna do sforsowania będzie także linia defensywna zespołu, gdyż tworzą ją piłkarze o solidnej marce – dodaje Stębnowski.

Udinese to zespół grający w kratkę. Włoski klub świetnie radził sobie w fazie grupowej Pucharu UEFA (wygrane z Tottenhamem Londyn, Spartakiem Moskwa i Dynamo Zagrzeb), znacznie gorzej poczynając sobie jesienią w Serie A. W tym roku w lidze podopieczni Pasquale Marino rozegrali siedem spotkań, odnosząc 2 zwycięstwa, 3 remisy i 2 razy przegrywając. – – mówi Stębnowski. Niezależnie od tego, jakie były to spotkania, rywal Lecha ma nad nim przewagę, gdyż zawodnicy z Poznania jeszcze w tym roku nie walczyli o punkty.












